niedziela, 24 sierpnia 2014

Obsługa klienta - jak to jest za granicą? Z drugiej strony lustra



Postanowilam uskutecznić kolejny wpis o... uk ale tym razem  coś z mojego stanowiska pracy czyli z retail:)

Jak ten rynek różni sie od tego w PL?

Wielokrotnie pracując jeszcze w PL slyszałam jak to jest cudownie korzystać z zagranicznej obsługi, jak to   jest  klient rozpieszczany za granicą, jaka to przemiła obsługa, jakie próbki etc etc, teraz przyszedł wnikliwszy czas na weryfikacje tej  prawdy. Prawdy, którą trochę można pomiędzy bajki włożyć, bo rynek tutejszy jest bardzo trudny: z racji  bardzo różnych kultur, oczekiwań i pewnych nagannych i mega rozkręconych procedur ze strony  klientów.

Pisałam już jakiś czas temu z perspektywy  klienta zagrancznego, jak to dla mnie wyglada klik -  teraz po roku czasu mogę wypowiedzieć się  jako osoba występująca z  drugiej strony lustra, opierając sie nie tylko na swoich doświadczeniach ale i koleżanek po fachu :)


Wg. tych kryteriów można uznać,że:


- ludzie są czasem  mniej grzeczni, bardziej wymagający  ale czasem wręcz  bardziej wynaturzeni

- domagają sie bez skrupułów na ile sie da,  naciągając do mega nieograniczonych  granic  swoje  rzekome prawa

- z byle powodu  składają zażalenia, nie raz nie dwa mega absurdalne
-   kwestia z próbkami też  okazuje się bardzo  wymyślona - próbki i gifty zawsze  są bądź do określonego zakupu ( kwoty)  i dla stałego klienta w ramach podziękowania

- nie robi się żadnych ale to żadnych przygotowanych na biegu próbek - chyba ,że dana marka  używa tzw małych słoiczków do robienia próbek - jednak i te są okrojone i rzadko takie praktyki można spotkać.

- często marki współpracują z magazynami, periodykami i dołączają bądź vouchery na próbkę, którą można odebrać na stoisku bądź  są bezpośrednio  załączone do gazety

Co bardziej renomowane marki nic takiego nie robią i  czasem  rynek próbkowy jest bardzo ubogi, wszystkiego można dotknąć i sprawdzić na miejscu.

Dopuszczane są  za to zwroty czy reklamacje w zależności od sklepu z różnymi ustaleniami.

Tak przynajmniej jest w UK, będąc w Hiszpanii takowych praktyk też nie zauważyłam - sprawa ma się inaczej już w USA - choć  ze strony konsultanta ten aspekt  jest  mi niewiadomy.


Podsumowując i generalizując mimo wszystko rynek polski nie odbiega zbytnio od  zagranicznego a przynajmniej  z mojego punktu widzenia - kiedy to jestem zarówno po stronie konsumenta jak i sprzedawcy.
Oczywiście są to moje odczucia i wszędzie można znaleźć wyjątki:)

Tak naprawdę większa wiedzą wykazują się konsultantki polskie tzw. z  powołania niż zagraniczne, które czesto i gęsto są reprezentowane przez agencje pracy.

Widać też zupełnie inne podejście do pracy : nie ma tu heroizmu pracy, często to co u nas postrzegane jest za niegrzeczność tutaj jest na miejscu dziennym, konsultanci często też z dużą dozą poufałości nawiązują kontakt z klientem, nie owijając pewnych kwestii w bawełnę.

To,że konsultant czy sprzedawca woła do Ciebie  my love, sweet heart czy inne wymyślne nazewnictwo jest  na miejscu dziennym  - choć mówienie my love do 60- letniej Pani przez 20-letnie dziewczę wydaje się czasem dziwne:)


A jakie są Wasze spostrzeżenia czy wymagania? Które bardziej Wam pasują?






15 komentarzy:

  1. Zauważyłam że wymagania, także te nadmierne są w różnych dziedzinach, nie tylko kosmetycznych. ;) Jeśli chodzi o próbki też u nas jest różnie. Raz dostajemy więcej, później jak dostaniemy mniej, wydaje nam się że to za mało i tak to wychodzi na porządku dziennym. Rzadko wybrzydzam czy marudzę. Czasami poproszę o próbkę z testera do pojemniczka i jak mają to dadzą, jak nie mają to też nie robię dramatu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ba oczywiscie:) Podoba mi sie Twoja postawa:)

      Usuń
  2. U nas też już klient stał się roszczeniowy ;)
    Ze Sweet heart się nie spotkałam w Londynie ale może w złe miejsca chadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polski klient jest bardzo roszczeniowy, znam to z własnego doświadczenia. Zażalenia, skargi, niezbyt miłe zachowanie, krytykanctwo :( takie są niestety realia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owiem Ci szczerze,ze zagraniczny tutejszy jest jeszzcze bardziej agresywny i roszczeniowy:/

      Usuń
  4. Klienci są bardzo różni. Czasami takie rzeczy wyprawiają, że człowiek w szoku stoi. Ale z drugiej strony od kiedy pracuję przy obsłudze klienta sama jako klient zrobiłam się bardziej uprzejma do ekspedientek w innych sklepach, bo wiem jakie to męczące gdy klient na ciebie warczy lub wymaga nie wiadomo jakiego rabatu do zakupów za 20 złotych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wlasnie pracujac z drugiej strony rozumie sie pewne niuanse:)

      Usuń
  5. Ja nie mam negatywnych doświadczeń z obsługą ani przesadnie uprzejmych: nikt mnie furą próbek nie obrzucił:) Chociaż ostatnio w S. jak wrociłam do tej samej pani po 10 minutach kupic coś jeszcze,to wrzuciła 4 próbki tego samego kremu Clinique a wcześniej dała tylko jedną:)
    Uważam,że uśmiech i kultura osobista są najważniejsze po obu stronach.

    A w ogóle to chce jakieś hardcorowe historie a nie tak w ogólności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Pewnych rzeczy nie moge zdradzac kochana:) Uwierz mi ze zagraniczny klient jest bardzo trudny, czasem wrecz bardzo nieprzyjemny i roszczeniowy, teraz rozumiem czemu niektore konsultantki sa tak wycofane i olewcze czasami. Tutaj mienia publicznego sie nie szanuje, testery sa ubabrane i upackane czasem przez szalejace nastolatki, totalnie bezmysle dzieciaki czy tez nacje ktore uwazaja ze maja prawo robic co im sie podoba.

      Usuń
  6. Ja też pracowałam w drogerii jako konsultantka. Przez kilka lat. Klienci rzeczywiście bywają różni i trzeba mieć czasami świętą cierpliwość. Co do fachowości obsługi, to różnie z tym bywa i w polskich drogeriach. Porównując wiedzę dziewczyn, z którymi pracowałam, a dziewczyn z blogów, to to jest naprawdę przepaść. W sumie zawsze mnie to dziwiło. W końcu już sam internet to kopalnia wiedzy. No ale trzeba chcieć. Zresztą, najlepsze obroty robiły nie te co wiedziały, ale te co miały tupet :) I co tu ukrywać zarobki nie zachęcały, ani do szkoleń ( które odbywały się w dni wolne od pracy), ani nawet do zainteresowania się całym zatowarowaniem. Tu naprawdę było ciężko czasami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz czasem ta kopalnia wiedzy nie jest rzetelna i prawdziwa i pewnych rzeczy nie zastapi:) naczytalam sie co nieo takich bzdur ze az krzywde moga takie wyssane z palca informacje zrobic:)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Mi chodzi raczej o podstawowe informacje, bo tu był czasami problem.

      Usuń
  7. No z tym kochanie to różnie bywa ;)
    W najbliższej mnie Sephorze jest jedna pani, która ciągle mówi do mnie per kochana. W sumie jak dla mnie wrażenie bardzo pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jak się wypowiesz, ujawnisz i napiszesz mi co myślisz:)Wszystkie komentarze, dygresje czytam i staram się na nie odpowiadać.
Proszę nie zamieszczać spamu ani kryptoreklamy.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast