środa, 29 lipca 2015

Ibiza - cudowna wyspa młodości - okiem turysty



Dzisiejszy post będzie w wakacyjnym tonie, a mianowicie o moim wyjeździe na Ibizę.
Bardzo często jeżdżę do Hiszpanii gdyż ukochałam sobie ten kraj, zwłaszcza za sprawą ich lifestyle, jedzonka ( choć mniej w tym temacie jestem zanużona)  i pięknych krajobrazów, morza i cudownych, wyluzowanych ludzi.

Ibiza zawsze kojarzyła mi się tylko i wyłącznie z zabawami, wiecznym party i discobusem, który objeżdza kurorty Ibizy w celach bardzo wyłuzdanej zabawy.

Dokładnie przeanalizowałam, które miasto, a w zasadzie miasteczko ( miejscowości są małe bo i wyspa mała)  powinno stanowić moją bazę wypadową. Jeżdżąc z dziećmi planowałam po prostu poodychać świeżym powietrzem, pokąpać się i połazić - mniej imprezować, choć klimat tych imprez w moim miasteczku był dużo spokojniejszy i  nawet mnie wciągnął:)


Zatrzymałam się w San Antonio Bay, w zatoczce koło rozbuchanego miasta San Antonio, które najbardziej tętniło życiem zabaw.

Gdy miałam ochotę mogłam tam dołączyć, gdy nie zostawaliśmy w zatoczce, z piękną plażą, zaraz koło hotelu ( w zasadzie dwoma plażami), pławiąc się w morzu i delektując słońcem Ibizy.









 Każdy dzień witał nas  słoneczną, mega upalną pogodą i widokami jak w niebie.

 Co mnie zaskoczyło na miejscu to:


- bardzo duże zasolenie  wody aż do 39% - gdy wpadła Ci do oczu to naprawde szczypało:P Za to bosko mogłąś się unosić na  wodzie:)

- woda w hotelu mimo filtracji nadal pozostawała słona, nawet ta gorąca :)

- woda w morzu była anielsko turkusowa ( niestety cieżko było mi uchwycić na zdjęciach), co wraz z horyzontem tworzyło wymarzony klimat



- bardzo duża wilgotność powietrza i mega wysoka temperatura +34 codziennie - żyłam w ułudzie pamiętając niższą temperaturę z Majorki  ( fakt ,że z pażdziernika 27 stopni) i to buchnięcie gorąca zaraz na lotnisku dało się we znaki nam podróżującym z Londynu a tak spragnionym słóńca.


- rozczarowała mnie paella - każde wydanie które tam próbowałam niebardzo mnie przekonywało

wariacje na temat Kebaba

- pyszna,suszona szynka jamon coś na wzór szynki włoskiej prosciutto


- pyszna ryba, o białym cudownym sypkim miesie, która jadam i w uk ale nie mogę zlokalizować jej nazwy.


- naprawdę piękne jachty krążące wokół zatoki Ibizy, by poszaleć w weekendowe noce




- muzyka dj - osobiście nocne życie tutaj, w spokojniejszym San Antonio Bay bardzo mi odpowiadało, a otoczka  wiecznie bawiącego się nocą miasta, dodawała ekscytującej szczypty spokojnej atmosferze dnia, gdzie wszyscy krążyli tylko koło morza.




 - btw spotkałam bardzo dużo par z dziećmi, w różnym wieku:) Więc jednak Ibiza jest nie tylko dla bardzo młodych..



Słowem na pewno chcę tam wrócić one day, ale najpierw..... inna wyspa hiszpańska:)


A jakie Wy macie swoje ulubione miejsca na wakacje? Jak lubicie odpoczywać? Aktywnie, leniwie, zabawowo?


A następny post będzie o kosmetykach, które mnie nie zawiodły na urlopie i o tych po wakacyjnych:)
M.in o Armani luminessence CC, bronzerze BB, kredce do brwi Dior oraz....

Read more ...

poniedziałek, 6 lipca 2015

Strobing - nowa technika rozswietlania twarzy?



Wczoraj pisałam Wam o technice baking'u a dzisiaj chciałam poruszyć kwestię tzw. strobingu.
Strobing to nic innego jak nowa - stara, ulepszona a może ujeta inaczej technika rozświetlania, rzeźbienia tych partii skóry, które łapią światło - to daje  nie tylko satynowy look ale kontrolowane świecenie skóry.
Po części metoda  jest związana z konturowaniem.

Dla wielu makijażystów nadal rządzi mat - ale zbyt płaski mat nie jest  mile widziant, wg. mnie  prowadzi do zaburzeń nawilżenia i twarz wydaje się bardzo plastikowa.

Strobing wykorzystuje dobre nawilżanie, rozświetlacze i bazy o takowym przeznaczeniu.

Krok po kroku to:


- dobre nawilżenie twarzy, zazwyczaj dziewczyny kładą konkretny acz nie  nabłyszczający nawilżacz.

- nakładamy podkład - (niektórzy mieszają z bazą rozświetlającą bądź z rozświetlaczem) ja jestem za kontrolowanym nakładaniem bazy rozświetlającej czy rozświetlacza

- nałóż korektor gdzie potrzeba

- nastepny krok to rozświetlacz, który musi być dobrze dobrany do kolorytu, tonacji skóry, rozświetlamy tylko te partie twarzy , które chcemy pokazać i które łapią światło.
 Dla jasnych cer będzie to szampański ton, dla medium -  lekko różowawy szampański look, dla oliwkowych rzecz jasna  złotawy, a dla ciemnych raczej miedziany czy  w kolorycie terracotty.


- rozświetlacz kładziemy w okolicach: kości policzkowych, skroniach, poniżej kości brwi, wzdłuż grzbietu nosa, w załamaniu ust tzw. cupid's bow i oczywiście w kącikach oczu. Broń Boże nie kładź na calej twarzy czy  jeśli jesteś posiadaczką cery tłustej/mieszanej nie kładź rozświetlacza  w okolicach  czoła, policzków czy też na brodzie.


- obszary objęte rozświetlaczem wyblenduj dokładnie opuszkami palców a najlepiej gąbką typu Beauty Blender czy stippling brush. Gąbeczka powinna być wilgotna. Pamiętaj by wyblendować dokładnie zarysy i krawędzie.W przypadku pudru rozświetlająego  jest to dość łatwe i wystarczy po prostu pędzelek.

-  użyj bronzera, różu jak zwykle i pudru wykończeniowego bądź  mgiełki utrwalającej makijaż. Pamiętaj by nie nakładac  rozświetlacza na krostki czy róznego rodzaju niedoskonałości.


By uniknąc wyglądu lampy błyskowej  zaleca się używania  pod makijaż raczej mniej tłustych nawilżaczy, czy baz etc.

Oczywiście technik strobing'u jest mnóstwo w zależności od karnacji czy  typu urody.
Dla mnie jest to fajna metoda odejścia od nudnego i bardzo postzrającego efektu matu, któryniekiedy prowadzi do odwodnienia skóry.

Macie swoja ulubioną technikę?

Photo: Cosmopolitan




A tu o metodzie Baking'u . Zajrzyj jeśli nie czytałaś:)


Read more ...

niedziela, 5 lipca 2015

Baking - czyli coś o konturowaniu, modelowaniu i zakrywaniu niedoskonałości wg.makijażystów



Dzisiaj kilka słów o konturowaniu i metodzie bakingu.

Baking - to metoda krążąca na YT a polegająca na ugruntowaniu, osadzeniu w miejscu niemal na wieki( sic) korektora bądź korektorów plus pudru,a jej zadaniem jest maskowanie dużych sińców, czy niedoskonałości, podkówek pod oczami czy teżzabawa  grą światła na całej twarzy - bowiem baking  jest nie tylko wyłacznie ograniczony do partii pod oczami a do łączenia z  metodami konturowania twarzy.

Dzisiaj napisze o tym kilka słów, gdyż z racji bycia beauty expertem zawsze byłam przeciwniczką używania takich mocnych kamuflaży zwłaszcza pod oczami.
Wiadomo nie od dziś,że skóra tam jest bardzo cienka i szybko się starzeje, a obciążanie tam skóry wieloma kosmetykami nie warunkuje młodego wyglądu.

Mimo to wielu makijażustów, czasem wręcz makijażystów samozwańców stosuje tą metodę na różne sposoby. Odwiedzając YT strony wielkich blogerek anglojęzycznych widać udoskonalone metody , zakrojone na wielką skalę zjawiska konturingu, modelażu i rozświetlania  partii twarzy, które chcemy poprawić.

Instrukcje co do tej techniki jakim jest baking krążą swobodnie na YT - nie byłabym sobą jakbym nie spróbowała i bardzo mnie cieszy,że wiele bloggerek mimo wszystko nadmienia kilkakrotnie i kładzie nacisk na nawilżanie i odżywienie tej partii twarzy czy oczu, którą poddajemy takiemu zabiegowi.

Jest to jakby gwarant by makijaż nie wyglądał ciastowato, grubo a okolica skóry była zabezpieczona i trzymana w ryzach.

Baking wykorzystuje zazwyczaj , jak już wcześniej wspomniałam:

- 2 korektory - w tym jeden dość ciężki konsystencją,
- beauty blender do łatwego przejścia między granicami korektorów i pudru,
- puder finiszujący, wykończeniowy oraz
- pędzel do blendowania ewentualnie omiecenia twarzy/ okolic oczu.


Najczęściej wykorzystywane korektory to Nars i puder Ben Nye czy też Laury Mercier.
Sekretem jest super blendowanie za pomocą Beauty Blender'a i finiszowanie pudrem.


Moje próby skończyły się jednak zniechęceniem gdyż, mimo wszystko doza pudru pod oczami jest imponująca i mimo użycia mega nawilżającego kremu pod oczy,to miejsce konturowania jak dla mnie jest  bardzo suche i ciastowate.Wystarczy się uśmiechnąc i.... widać liczne linie .

Jednak po zmodyfikowaniu nieco produktów do bakingu myślę,że metoda jest fajną alternatywą. Napewno napiszę jeszcze o niej w ramach posta i opiszę produkty, które ja uważam za dużo lżejsze w konsystencji a jednak działające.
Wkrótce też napiszę o innym rodzaju konturingu przypominający klauna:) Po zblednowaniu twarz wygląda nienagannie.

A czy Wy używacie podobną metodę? Jakie macie swoje sprawdzone techniki?


Heidi Hamoud - słynna youtuberka







Read more ...

niedziela, 28 czerwca 2015

Powrót Chanel - zapachowe inspiracje na lato


Lato w UK na całego, przynajmniej w mojej części  jest mega gorąco, parno i wakacyjnie.
Na ulicach szał ciał i wielkie zróżnicowanie w ubiorach, a temperatura kusi do zmiany zapachu na bardziej lekki,świeży i zwiewny.

Ja od wielu lat jestem wierna w zasadzie kilku zapachom i rzadko je zmieniam ale tym razem i ja postanowiłam wrócić do bardzo popularnego zapachu, wielbionego nagminnie  przez innych a mianowicie Chanel Chance w wersji Eau fraiche.
Po wielkim rozczarowaniu jakim jawi sie w moim mniemaniu wersja Chanel Chance eau vive
(bardzo płaskim, i słabym w odbiorze, nie ewoluującym wcale na mojej skórze)  znowu zainteresowałam się wersją z 2007 roku stworzona przez wspaniałego  Jacques Polge - słynny nos marki Chanel, który stworzył wiele przepięknych i znamienitych zapachów tej marki.

W nutach głównych znajdziemy m.in: lemon i drzewo cedrowe ( uwielbiam), wodny hiacynt i różowy pieprz, drzewo tekowe, dozę jaśminu, irys, paczulę i wetiwer z białym piżmem.I ta magiczna mieszanka bardzo, bardzo mi odpowiada - po raz kolejny przyciągnęła moje powonienie swoją urokliwą aurą.

Całość wibruje w magnetycznym kręgu, tworząc bardzo specyficzną, świeżą i bardzo trwałą mieszankę, która roztacza się magnetycznym  woalem za naszą osobą.
Mam wrażenie,że spryskując się nawet obficie, nikomu dany zapach nie przeszkadza - wręcz przeciwnie czujemy się rześko i bardzo lekko.





Chance eau fraiche jest wodą toaletową, skierowaną do kobiet romantyczych, młodych duchem(?), tętniących energią - nie wiem czy do takich należę ale napewno ten zapach daje mi swoistego rodzaju dawkę energii i niezwykłego samopoczucia.

Czyżby magia i ponadczasowe piękno Chanel?

A jaki Wy lubicie na lato zapach? Bądź jaki za Wami chodzi?



Wkrótce opiszę Wam też mój nowy nabytek z makijażu Chanel, który mogliście widzieć na moim Insta.
Read more ...

niedziela, 14 czerwca 2015

Perspektywa pracy w UK - czyli moje doswiadczenia z emigracji



Wiele osób, co jakiś czas pyta mnie jak się żyje na obczyźnie, jak szukać pracy, czy jak się asymilować i jak to jest. Napisałam trzy posty emigracyjne i chętnym odsyłam do nich:
post1post2post3


Moje  posty mogą pomóc ale pamiętajcie:  są tylko personalnym odczuciem osoby, która tu wyemigrowała by spełnić swoje marzenia o Anglii.

Wiele lat temu po prostu wiedziałam,że chce wyjechać bo ... kocham angielski:)Brzmi ckliwie wiem:)

Bo obok kosmetycznej pasji miałam niespełnioną o angielskiej tożsamości i angielskiej filologii.

Wyjazd mój nie był spowodowany względami finansowymi, jak wiekszość Anglików o nas myśli, a po prostu chęcią spełnienia i skonfrontowania swoich marzeń i  także rodzinnymi.

Muszę tu wspomnieć,że większość Angoli uważa,że Polska jest biedna, Polacy nie mają pracy i głównie emigrujemy by zarobić i przy okazji zaniżyć im stawki płacy, zabrać pracę etc. Sami są dość leniwi i ich świadomość o Europie Wschodniej jest właśnie taka.

Musze szczerze powiedzieć,że czasem mnie to boli. Nie czuje się osobą z trzeciego świata i w Polsce żyło mi się  dobrze i na dobrym poziomie, przynajmniej mi odpowiadającym - bo są przeciez różne priorytety i punkty odniesienia:) Piszę też z perspektywy osoby z dziećmi.

Generalnie jednak jest tak,że zatrudniający nas tutaj, dają nam mniejsze stawki, więc coś w tym jest. Bardzo jednak nas cenią za jakość, szybkość i precyzję pracy czyli wszystko to co się składa na efektywną pracę.
A że przy tym mogą oszczędzić, to już dodatkowy atut, wiadomo,że na początku nie będziemy wybrzydzać bo ... musimy się z czegoś utrzymać, a stawki za wynajęcie, domu, pokoju sa bardzo wysokie w Londynie.

Słowem Polak warunkuje im dobrego pracownika. Co ma swoje dobre i złe strony.

Ponadto musze tu wspomnieć,że aktualnie rynek pracy przeżywa mały kryzys i nawet pracownicy z wieloletnim stażem  nie mogą znaleźć tej o bardzo dobrej płacy  jak na ich wieloletnie doświadczenie.

Kwestia szukania pracy to z moich doświadczeń, przeszukiwanie  stron internetowych i sprawdzanie ofert, na które aplikujemy online, składająć swoje CV ,resume czy cover letter bezpośrednio do danego pracodawcy bądź stronę pośredniczącą.

Rozmowy kwalifikacyjne są zazwyczej przeprowadzane szybko, sprawnie, czasem z testami, czasem są wieloetapowe i dość żmudne a czasem bardzo szybkie i konkretne. Generalnie zarobki są rzadko wprost podane a kwestia  negocjacji warunków raczej nie istnieje.

Najlepiej , wiadomo, szukać pracy gdzie mamy najwięcej doświadczenia i kwalifkacji, czyli w swojej grupie zawodowej.

By podjąc pracę musisz mieć konto bankowe, a jego założenie wymaga wykazania się 2 dowodami z miejsca zamieszkania, może być to jakiś rachunek za gaz, energię etc.Ja nie miałam zupełnie żadnych z  tym kłopotów i myślę,że tak jest i teraz.

Dodatkowo musisz posiadać wyrobiony NIN czyli numer identyfikacji podatkowej, każdy pracodawca o to pyta i w zasadzie to takie must have w legalnej pracy.Jak go dostać? Dzwonisz na podany numer bądź zgłaszasz się do Job Center i tam po wypytaniu o Twoje dane przyślą Ci list potwierdzający czas i miesce gdzie masz się zgłosić na rozmowę.
Rozmowa zależy od osoby przepytującej, zazwyczaj jest to określona lista pytań, o cel przyjazdu, Twoja rodzinę, na jak długo chcesz tu być, czy masz już prace etc.Weryfikują również Twoje papiery.

Zazwyczaj po rozmowie, w przeciągu mc dostajesz list z owym numerem. Jest to jeden z najważniejszych papierów w UK. Tak identyfikuje Cię urząd skarbowy w UK i Twój pracodawca.
To warunkuje Twoje składki na fundusz emerytalny i zdrowotny.


Należy tez pamiętać,że pierwsza praca zazwyczaj przynosi nam niesamowite doświadczenie ale i ciężkie chwile, tu weryfikujemy swój angieski ale tez wytrzymałość psychiczną, czy też weryfikujemy zarobki w stosunku do standardu życia.

Być może ktoś mnie napiętnuje ale czasem widzę,że ludzie udają i strasznie idealizują wszystko dokoła a  generalnie warto wziąć pod uwagę,że zarówno mieszkanie jak i podróże do pracy są dość kosztowne i to warto rozważyć przede wszystkim:)

Jeśli macie jakieś zapytania chętnie odpowiem.











Read more ...

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Guerlain meteorites rainbow pearls - kilka słów o nowych kulkach Guerlain na lato 2015



Jakiś czas temu pisałam o nowej edycji kulek Guerlain Meteorites  Rainbow pearls, która pojawiła się w letniej edycji limitownej. Pisałam o tym, jak bardzo chciałabym ja mieć i w końcu je zakupiłam.



Paczucha, którą otrzymałam niestety ukazła niemiłe oblicze kulek a mianowicie: kuleczki były rozłupane i 1/3 totalnie rozmiażdzona w zielony pył.

wadliwe opakowanie, zdjecie w swietle sztucznym

W związku z tym,że kulki z roku na rok sa coraz droższe a gabaryty są coraz mniejsze, postanowiłam napisać do Feelunique gdzie je zakupiła z prośbą o wymianę bądź rozwiązanie tej dziwnej sytuacji. Pierwszy raz spotkałam się z takim wadliwym towarem, w między czasie inne dziewczyny poinformowały mnie,że większość sklepów własnie taki towar tez miała na stanie, i  było to wynikiem zmiany formuły kulek na bardziej miękkie. Co zaowocowało właśnie takim obrazem zmiażdzonych kulek w środku. Wiem,że nie była to wina sklepu Feelunique a samej firmy Guerlain,

Feelunique ( wielki ukłon za super obsługę klienta!!! brawo) stanęło na wysokości zadania i po wymianie emaili ze zdjęciami kulek, postanowiono wydać mi replacement.
Kulki dojechały bardzo szybko, ale dopiero dzisiaj mogłam odebrać przesyłkę z poczty.


wymienione opakowanie


W tym miejscu pragnę naprawdę podziękować Feelunique za sprawną i cudowną obsługę klienta, naprawdę mnie zaskoczyli.Wielkie brawa!!


Kuleczki są w kolorach:

- perłowo-białym
- ceglastym
- złotym
- czerwonym
- beżowo-perłowy
- zielonym

Kuleczkami możesz omieść całą twarz bądź zaakcentować wybraną partie np. policzki bądź jak proponuje Guerlain omieść twarz literą G.
Nie wiem czemu  w opisie widnieje,że kuleczki sa pastelowe - jak dla mnie są  jakby miksem tradycyjnych ale zamiast fioletów dodali ceglasty kolor z złotem.

Po zaaplikowaniu, twarz promienieje, zyskuje blask, świeżość i na bank daje niesamowity efekt na muśniętej słońcem opaleniznie.


Standardowe, wzmocnione, metalowe opakowanie z pachnącą zawartościa liczy sobie 35 gram i kosztowało mnie 40 GBP.

Jako maniaczka kulek, co roku kupuje ich specjalną limitowaną edycję choć wiem,że czasem nie różnią się one aż tak bardzo i w zasadzie są nie do zdarcia!!!


Pierwsze moje wrażenia:

-  kulki bardziej podkreślają nabyta opaleniznę poprzez dodanie więcej ilości delikatnego shimmeru

- machając pędzlem jednak szybciej o uszkodzenie kulek, bo formuła jest bardziej miałka i delikatna

- z pkt wyżej łaczy się prawdopodobieństwo wcześniejszego zużycia kulek

- na dnie każdego opakowania jednak znajdziemy zielony pył z kulek, które migrowały sobie swobodnie w czasie podróży i transportu, być może zwiększenie ilości wkładu, dało bym efekt nie zmaiżdzonych kulek bo działało by jako amortyzacja?


- swatche każdej kuleczki i efekt na twarzy zamieszczę wkrótce:)

Podsumowując nie żałuję zakupu:)Bo takiej edycji jescze nie miałam.
Lecę się teraz nimi cieszyć i zapraszam Was do komentarzy, jeśli macie jakieś pytania:)

Read more ...

środa, 27 maja 2015

Nowa edycja meteorytów Guerlain rainbow pearls summer 2015 - nowe ujęcie



Już wkrótce na moim blogu zobaczycie nowe wydanie, limitowane edycji meteorytów  Rainbow Pearls, którą Guerlain wypuścił w edycji letniej 2015, opakowanie powraca w 25 gramach ( w porównaniu do maleństwa z wiosny 2015) w cenie 40 gbp.

Jako wierna koneserka  mteorytowych wspaniałości, jestem bardzo ciekawa jak wypadnie ta edycja, na ile są one odrestaurowane a na ile mają więcej shimmeru czy podobnie jak edycja Aquarelli dają ten niesamowity woal jedwabistości i wypoczęcia cery.

zdjecie net

reszta kolekcji  Guerlain summer 2015

Oczywiście zamierzam porównać  te dwie edycje, a o Aquarelli możecie poczytać tutaj:
Aquarella.

Kultowe meteoryty nieodłocznie przypisane są do Guerlain od 1987 roku, i ten kult nieustannie przysparza zwolenniczkom  palpitacji serca niemal co roku, poprzez wypuszczanie nowej odsłony.

Jak bedzie w tym roku ? U mnie okaże sie wkrótce, lada dzień powinnam je dostać.

A Wy polujecie na nie?



Read more ...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast