środa, 25 lutego 2015

Co lubi skóra sucha? - małe vademecum cz. 1




Kilka słów o skórze suchej:)

Wiadomo,że każda skóra czasem jest sucha bądź wykazuje cechy odwodnienia, co jakis czas badając skóry klientek, które są przekonane,że mają właśnie cerę mieszaną bądź tłustą okazuje sie,że pomiary wykazują co innego.
Jakież jest ich zdziwienie zaraz po badaniu,że mają skórę suchą bądź odwodnioną:)?I dobrze, to rozumiem bowiem, czasem bardzo istotne pomiary unikają w codziennym życiu.
Maszyna porównując strukturę skóry, jej poziom sebum, poziom nawilżenia i elastyczność umie stosownie do wieku wykalkulować co i jak.

Bardzo często skóra normalna ( czy takoważ jest? moim zdaniem nie) mieszana i tłusta okazuje się sucha bądź brakuje jej nawilenia, a  powodowane to jest  kilkoma bardzo niedobrymi nawykami, o których kiedyś pisałam:

- po pierwsze - sprawdzmy czy skoro skóra bardzo sie przetłuszcza, zbytnio jej nie  matowimy a w ten sposób pokazuje się brak prawidłowego płaszcza hydro-lipidowego -w takim razie radzę, by odstawić produkty mega matujące, im tego więcej tym bardziej zaburzamy nawilżenie i odżywienie skóry.To taki paradoks odwodnienia,że skóra stara sie produkowac  dużo sebum by pokryć jakby ubytki warstwy lipidowej a my mylimy ją ze skórą tłustą.Często dzieje się tak gdy nadmiernie ja matowimy.

- po drugie - złuszczajmy skórę by przywrócić jej prawidłowy metabolizm komórkowy i przyspieszyc cykl odnowy komórkowej, przy okazji pozbyć się zrogowaciałego naskórka i odświeżyc koloryt - ta czynność jest bardzo ważna w każdej pielęgnacji i w każdym typie skóry, jej cykliczność jest zależna od rodzaju skóry i stanu naskórka.

- naczynka towarzyszące często i gęsto skórze suchej powinny sugerować odpowiednia profilaktykę i zmianę diety, używajmy bogatych kremów nie tyko nawilżających ale skutecznie odżywiających i obkurczających naczynia krwionosne.

Co lubi sucha skóra?


- bogate kremy odżywczo-nawilżające a więc tzw tłuste i póltłuste - samo nawilżenie  niebardzo się tu utrzyma, gdy płaszcz lipidowy jest uszkodzony. Czasem trzeba sięgnąć po nielubianą lanolinę,glicerynę czy nawet i parafinę

- maski bogate w składniki odbudowujące, wszelkie lipidowe, odżywcze, liftingujące, wzmacniające z peptydami, resweratrolem, retinolami ( tu trzeba uważać i zaleca się stopniowe używanie i przyzwyczajenie skóry, łatwo mozna te przejść na drugą stronę mocy)  jedwabiem, sirtuinami , cytokinami etc.


- serum/ sera , które wpomagają elastyczność skóry oraz wzmacniające naczynia krwionośne , które dostarczają to co potrzeba skórze.


- kremy z filltrami - polecam jednak o lekkiej konsystencji

- zabiegi pogrubiające naskórek jak m.in kuracje retinolowe - o nich napiszę post osobno.

- do złuszczania polecam tyko i wyłącznie pilingi enzymatyczne:)

- olejki z wyciągami roślinnymi np na noc. Najlepiej na rozgrzaną, po oczyszczaniu, skórę.

- oczyszczające mleczka i delikatne wody micelarne.

I co naważniejsze pijmy dużo, dużo wody, zadbajmy o to zawsze:)


Jakie kremy i sera polecam dla skóry suchej i co waro używac napisze w nastepnym poście.



zrodlo net


Read more ...

niedziela, 22 lutego 2015

Gdzie byłam jak mnie nie było - czyli wrażenia z Polski i co kupiłam:)



Część z Was wie,że  przez kilka dni byłam w ostatnim czasie w Polsce - po raz pierwszy odkiedy wyemigrowałam, odwiedziłam swój kraj rodzinny:)

Moje pierwsze wrażenie było takie ,ze niewiele się zmieniło, to co zalegało w mojej pamięci - takie nadal istniało.
Owszem kilka renowacji, udogodnień i tyle. Moje rodzinne miasto zmieniło się  tylko troszkę.
Czy chciałabym tam wrócić?

Trudne pytanie, bo część mnie już zamieszkała w Londynie.


Odwiedziłam Manufakturę, w której kiedyś długi okres pracowałam i nadal poczułam się jak kiedyś, spotkani ludzie, znajome twarze w sklepach, oraz koleżanki z pracy - nic się nie zmieniło - dla mnie jakby czas stanął w miejscu - tylko ja się posunęłam w latach i żyłam w innym kraju :).

Jako wierna fanka Tous'a nie mogłam przejśc obojetnie obok sklepu firmowego - tam też skierowałam swoje pierwsze kroki, gdzie nabyłam takie cudo:




Kto czyta mojego bloga od początku wie,że uwielbiam markę Tous i mam od niej pokaźną kolekcję.
Tym razem zakupiłam naszyjnik z nowej kolekcji , z przecudnym miskiem na wiosennym, błękitnym tle - bardzo dziękuję cudownej ekipie  w Manufakturze za super obsługę.
Na pewno wrócę po zegarek, który sobie upatrzyłam:)






Na wolnocłowym zakupiłam super zestawik marki Guerlain Meteorites my palette , w którym znajduje się róż, świetny rozświetlacz oraz kultowe, prasowane meteoryty - a wszystko to w slodkim, skórzanym etui z lusterkiem i pędzlem.
Będzie jak znalazł na wyjazdy oraz dołączy do mojej meteorytowej rodzinki. a takiego rozświetlacza z Guerlain jeszcze nie miałam.




Zakupiłam jeszcze parę drobiazgów w Natura m.in serię Ziaji Liście Manuka oraz nową odżywkę  do paznokci marki Bielenda  CC Power Extreme tzw. 10 w 1? Czy naprawdę takie coś istnieje?

I na koniec, a w zasadzie na początku mojej podróży nabyłam kontrowersyjny kosmetyk a mianowicie poduszkę Lancome Miracle cushion  foundation w kolorze 02.

O wrażeniach z jej używania wkrótce poinformuje, będzie też mozliwość porównania tego cacka z podobnym podkładem z marki koreańskiej IOPE.










Read more ...

wtorek, 17 lutego 2015

Małe pożegnanko i zapowiedz relacji z wizyty w Polsce:) - powrót do korzeni



Obiecałam Wam trochę więcej postów, w tym post o cerze suchej i jej pielęgnacji ( choć wiem,że takowy się u mnie już kiedyś pojawił) no i zamierzałam Wam napisać moje spostrzeżenia o nowym podkładzie Lancome Miracle touch cusion  foundation, na który oczekuję - niestety mojego koloru , tam gdzie chce kupić akurat nie ma więc czekam:)

Po wstępnych jego próbach i analizach mimo wszystko chcę go nabyć a najbardziej sprzyjającym dla mnie kolorem jest no. 02 - który okazał się też najbardziej poszukiwanych kolorem dla wszystkich w UK, bo go prawie nigdzie nie mogę dostać.

W najblizszych też dnia odwiedzę w końcu Polskę i pewnikiem mniej będę na necie - jestem bardzo ciekawa jak na plus bądź minus zmienił sie kraj w moich oczach:)
Jak wiecie lubie pisac posty porównawcze jeśli chodzi o jakość usług tu i w PL, czy w ogóle zagranicą.
Poza tym bedzie mozliwość pobuszowania zarówno po wolnocłowym,  Sephorze, Douglasie czy moich ukochanym Tous'ie.
Nawet odgrzebałam stara kartę Sephory.

Na pewno zdam Wam relację, z zakupów i z tego co zaobserwowałam.A przy okazji co polecacie ?:) Jest jakaś fajna oferta teraz w perfumeriach?

Więcej na bank będzie dziać się na moim Insta - więc zapraszam.

Do zobaczyska:)



zrodlo: tapetus.pl






Read more ...

czwartek, 12 lutego 2015

Co mnie kusi z nowości? Mały przegląd co mam na oku - czyli wiosenne nowości tuż, tuż



Przeglądając ostatnio nowinki kosmetyczne kilka rzeczy/produktów wpadło mi w oko i zamierzam bądź je kupić bądź bardzo się nimi interesuje i chodzę wokół nich w kółko.

Juz Wam piszę co to jest - przede wszystkim:



- kolekcja MAC Cinderella  księżniczkowa , limitowana kolekcja w bajecznych opakowaniach korci mnie niezmiernie, któż nie lubi efektownych opakowań, przypominających jedna z najlepszych bajek dzieciństwa?
Ja jestem na tak:) I czekam, kolekcja ma sie pojawić po 26  lutego online i na początku marca w sklepach.









- kolekcja pomadek Mac Ultimate  i nowe cienie mineralne - których  review już niedlugo na blogu - opakowania są cudne a konsystencja bardzo mi odpowiada - pomadki Mac należą do moich ulubionych ostatnio.




- kolekcja Sisley Indian Song - pełna przepychu, kobiecości  i niezwykle przykuwająca oko - moim faworytem sa cienie z granatem i szarościami ( ach ta tekstura i pigmentacja) i kredki o świetnej, kremowej konsystencji z jedwabistym blaskiem.
Sisley idzie w zupełnie mi nieznaną dotychczas innowacje kosmetyczne, które rewitalizują  image kosmetyków kolorowych i kuszą makijażowe kolekcjonerki.









-  kontrowersyjny podkład  Lancome Miracle Cushion foundation - zrobiony na wzór koreańskiej receptury i na zlecenie Lancome, by dorównać  tamtejszej wschodniej  technologii - czy spełnił te wymagania?:)I jaki jest naprawdę - jak wiecie mam IOPE i chętnie porównam te dwie poduszkowe cuda.



A co Wam wpadło w oko na półkach perfumeryjnych bądź w internecie?

Wkrótce szersze artykuły o tym co zakupiłam i jak je oceniam:)
Read more ...

czwartek, 5 lutego 2015

Reduktor Sisley Concentre correcteur Taches - czyli jak pozbyć się plam pigmentacyjnych - porozmawiajmy o nowościach



Jako pasjonat pielęgnacji, z utęsknieniem czekam na dwa produkty, które  nie za długo zawitają w progi perfumerii - a wszystko dotyczy idealnej, równej w kolorycie skóry:)






Dziś będzie o Sisley'u - marce luksusowej, niemal koneserskiej, której produkty zawsze były drogie memu sercu z racji polskich korzenii oraz cudownej technologii i zgłębianiu roślinnych synergii   w tychże kosmetykach.

I tak na pierwsze miejsce wybija się koncentrat przeciw, różnej proweniencji plamom pigmentacyjnym: taka ochrona i prewencja jest ważna dla każdego.

Z róznych przyczyn bądź hormonalnych, bądź przez nadmierną reaktywacje melaniny ten problem dotyczy bardzo często większości z nas. Plamy pojawiają się na twarzy, czole, coraz częściej pod oczami  czy tez na dekolcie i dłoniach.


Co powoduje takie plamy?

- promieniowanie UV - brak zabezpieczenia skóry w odpowiednie filtry  powoduje  nieuporzadkowane wyzwalanie melaniny


- wolne rodniki - stres oksydacyjny wyzwalający i dezorganizujący wytwarzanie melaniny

- naturalny proces starzenia - z wiekiem pewne procesy przebiegają wolniej i w sposób mało skordynowany - funkcja melanocytów często jest  zaburzona

- niedoskonałości skóry - które towarzyszą nastolatkom  a także i wieku średnim, spododowane stanami zapalnymi


Sisley pracuje nad tymi rozwiązaniami ponad 15 lat i  zaowocowało to specjalną linią kosmetyków, skierowaną niczym do azjatek  a mianowicie : Phyto blanc.
Brzmi jak dla mnie mega intrygująco!!

Preparat, o którym dziś mowa to Concentre  Correcteur Taches - produkt  nazwany stopniowym reduktorem przebarwień, tych mniejszych, miejscowych i tych bardziej zaawansowanych, który to przyczynia się do intensywnej odbudowy komórkowej, jej złuszczenia, ukojenia i odnowienia.

A wszystko to dzięki zawartości kompleksu rozjaśniającego ustabilizowanej i stopniowo  uwalniającej się  witaminy C, wyciagu z rabarbaru, octanu witaminy E dające synergiczne działanie przeciw stresowi oksydacyjnemu i wolnym rodnikom.

Kwas salicylowy i wyciag z opuncji precyzyjnie  złuszcza skórę ( przesyconą, zalegająca w warstwach skóry starą melaniną), przyczyniając się do jej odnowy komórkowej. Co jest bardzo istotnym procesem, czesto zaburzonym.

Kwas salicylowy, alfa  bisabol i gliceryna wraz z wyciagiem z szałwii, lawendy, majeranku przyczynia się do dalszej regeneracji, ukojenia i wygojenia stanów zapalnych przy jednoczesnym  zapewnieniu nawilżeniai ważnego odżywienia skóry.





Produkt ma bardzo ergonomiczny kształt i  wyposażony jest w stalowy, kulkowy aplikator , dzięki któremu, preparat można nakładac bardzo precyzyjnie, przy czym  wchłania się idealnie tam gdzie potrzeba, jednocześnie masując skórę, odpowiednio dozując produkt.

Po 4 tygodnia stosowania można  zauważyć zmiany w kolorycie skóry: zmniejszenie plam oraz jaśniejszą tonacje skóry.
Dla pełnej kuracji zaleca się używanie reduktora dłużej do 2-3 mc.-  tak da pełen, wymierny efekt!!

Cena 550 zł, dostępność od marca 2015 - jestem go niezmiernnie ciekawa i mam zamiar szybko go przetestowac, gdyż jak wiecie uwielbiam takie preparaty i często i gęsto z nimi eksperymentuje.

Idealny koloryt skóry zawsze daje największą satysfakcję i sprawia,że skóra wygląda młodziej:)


Niedługo napisze Wam o innym produkcie, który ma za cel też idealną, zdrową skórę -  tym razem bardziej będzie skoncentrowany na wzmocnieniu naczynek krwionosnych i zapobieganiu zaczerwienieniom!!


Co myślicie o pielęgnacji przeciw nadmiernej pigmentacji i na plamy posłoneczne?







Read more ...

poniedziałek, 2 lutego 2015

Baby glow Guerlain - podkład to czy primer? - zapraszam na review cudu z fabryki Guerlain



Dziś zamierzam zrecenzować produkt, którym wiele się zachwycało, na który wiele czekało i który jak zwykle budzi sporo emocji:)

Specjalnie czekałam jakiś czas by po ochłonięciu zebrać, to co wg. mnie najważniejsze w tym produkcie.

Jako osoba z dość długim stażem perfumeryjnym i wierna fanka Guerlain, opowiem też z czym ten kosmetyk mi sie kojarzy i w którą strone wg. mnie Guerlain poszło.






Meteorites Glow baby light revealing sheer makeup to  specyficzny  kosmetyk, który  bardzo nawiązuje do istoty  pudru meteorytowego i  idei rozpraszania światła, korekcji i przywrócenia jednolitości. Myślę,że trochę specjalnie marka nazwała go jak nazwała, nie precyzując czy to krem czy podkład czy krem tonujący? A może baza?

Jedno wiadomo, ma ujednolicać, ma walczyć z objawami zmęczenia, nawilżać i korygować -  jak przystało na połączenie refleksów kilku meteorytowych pigmentów -  zawartość dość spora rózowych i pomarańczowych tonów w kremie,  ma to udawadniać.


Czym jest produkt?

To płynny, niewyczuwalny bo magiczno-naprawczy woal, a użycie pomarańczowych i różowych tonów ma warunkować swieżość i zneutralizowanie  niebieskich, chłodnych odcieni  ze skóry, zniwelowanie zmeczenia i  ich oznak.

Kilkanaście lat temu marka miała w swojej ofercie bazy meteorytowe, o cudownym kremowych i mega ożywczym wykończeniu - były w kilku kolorach,  jak ich kulki meteorytowe, można bylo wybrać od fioletu po brzoskwinię  czy właśnie róż. Cieszyły sie wielkim, wielkim  wzięciem - ale  po kilku latach Guerlain je wycofało  - nad czym bardzo ubolewam, choć jak widzę na Ebay'u co niektórzy jeszcze je  sprzedaja - zapewniam,że są  mocno przeterminowane!!!!

Kiedyś dane bazy były w moim posiadaniu i śmiem mniemać,że i Guerlain o nich nie zapomniało, jako,że firma lubi kombinować,  przelano je w taki oto krem - czyniąc właśnie coś na wzór primera dającego ten swoisty, lekki woal magii.
Łatwy w obsłudze i ciekawy innowacyjnie produkt nazwany Baby glow  -  bo tylko skóra dziecka ma tą nieskazitelną idealność , blask i zdrowy koloryt :)


tu w odcieniu no.02 wraz z różem

tu w odcieniu no. 03  medium






Wracajac do samego kremu, bo tak go śmiem nazwać, właśnie kremem tonujacym na pograniczu primera i podkładu, to  producent obiecuje :


- nadanie nauralnego ,świeżego wyglądu bez grubej warstwy czy efektu maski
- zniwelowanie zmęczenia
- miękką w dotyku, rozświetlona skórę

-  rozmycie niedoskonałości na zasadzie właśnie takiego rozmycia i gry światła

-  pojedrnienie skóry

Co ja zauważyłam?


Wszystko co marka obiecuje ma miejsce, jedyne czego nie da sie sprawdzić to efektu jędrności:) Za  krótko go nosiłam, poza tym aż tyle nie oczekuje.


Jak mi sie nosił krem?

Bardzo dobrze, jedyne co zamieniłam to kolor, ale Ci co mnie obserwują na Insta, wiedzą o tym. Kolor no.02 clair - najjaśniejszy z dostepnym na rynku w uk, jest za jasny dla mnie i do tego ma tony różowe -  będzie wspaniały dla osób z tym kolorytem bądź tych, co chcą dodać większej świeżości skórze.
Kolor no. 03 medium - idzie w pomarańczowy, brzoskwiniowy ton, bardziej mój, ale po nałożeniu widac pewną ciekawa sprawę: a mianowicie krem-podkład  zmienia niejako swoja pomaranczowość i poddaje się niejako tonacji skóry - ja bym określiła to jako dopasowywanie się pigmentu - podkreślam ja mam tonację zółtą i sprawdzałam dany produkt na twarzy!!!


Krem utrzymuje całkiem fajne krycie, takie do średniego , nie zmazuje się, nie wałkuję - dla mnie teksturą przypomina krem tonujący, choć mimo wszystko jest lekki jak piórko.







Jakie mam spostrzeżenia ostateczne?

Nie będzie to produkt dla wszystkich, przede wszystkim brakuje kolorystyki - nie wszyscy też poczują się dobrze w takiej kolorystyce, choć pamiętajmy, że ideą główna Guerlain było przelanie technologii i woalu meteorytowego w płynna postać. I to sie udało.
Jak wiadomo jest  zarówno tak wiele zwolenników meteorytów jak i  krytyków, którzy uważają sam puder, za nic specjalnego - porównując go do zbytecznego gadżetu - cóż ich zdanie, do którego każdy ma prawo,jednocześnie niektórzy zapominają,że puder ów był kosmetykiem, stosowanym  na wyrównanie pewnych niedoskonałości tonacji cery i nigdy nie miał   pełnić roli mega kamuflażu rodem z pudrów fixujących.

Jeśli wizażysta tego nie odróżnia to cóż, moim zdaniem jest kiepskim wizażystą albo krytykuje dla krytyki!!

Inna sprawa,że Meteoryty Guerlain przeszły tak dużą metamorfozę zarówno opakowań jak i produktów, specjalizując się w różnych efektach i kolorach,że  zaczyna sie robić pewien mętlik w głowach użytkowniczek.



Ja osobiście bardzo polubiłam Baby glow, jest fantastyczną alternatywa dla minimalistek i osób , lubiących mega lekkie wykończenie i zdrowy, nietłusty glow.
Podkład bowiem po nałożeniu wyglada jak Twoja druga skóra ale wykończenie jest jak satynowy glow.Nie jest to ani typowy mat ani typowy glow. Na pewno skóra wygląda zdrowo ale miejcie na uwadze kolorystykę - różowość i pomarańczowość to ich cecha znamienna.

Swoją droga bardzo jestem ciekawa jak produkt by sie zachował po zmieszaniu z innym kremem bądź podkładem.

To tyle na pierwszy raz i na moje review, troche z innej strony:)

PS. Krem ma spf 25 - jak dla mnie wystarczający, i wyposażony jest w pompkę.

Dajcie znać co o nim myślicie:)Jednocześnie zapraszam na mój Instagram, tam wiele sie dzieje i pewne rzeczy sa nieco szybciej poruszane:)





Read more ...

niedziela, 1 lutego 2015

Lakiery z czerwonego dywanu Nails Inc - bądź jak celebrytka!!



Dzisiaj opowiem Wam historię o pewnych lakierach, i o trudnej relacji z nimi.
Mowa będzie o lakierach Nails Inc. które mam przyjemność ogladać niemal w każdy dzień , gdyż ich stoisko jest blisko mojego.

Byłam przekonana,że Nails Inc. to amerykańska marka: amerykański rozmach i marketing, niestety często  nie idący w parze z jakością. Takie były moje pierwsze doznania i testy  lakierów tej marki.

Okazało się,że Nails Inc to brytyjska marka oparta na doświadczeniach i  doznaniach amerykańskiej niszy, skąd zrodziała się chęć ekspansji i wiara w sukces oraz przekonanie o wyższości ich lakierów. Produkty przeformułowano, dodano nowe rozwiązania technologiczne i tadam.... na teraz jest to najbardziej prężna i rozwijająca się sieć nail barów w UK, znana z  licznych kolaboracji z celebrytami.

Jest bardzo rozpoznawalna na rynku brytyjskim, cieszy się współpracami z  Alexą Chung, Victorią Beckham i  Poppy Delevingne - jest zawsze  w środku wszystkich wydarzeń modowych co spowodowało wielką rozpoznawalność.
Podobno maja ponad 150 odcieni.:)

Jak wspomniałam wyżej, pierwsze starcie z marką było bardzo bolesne i skończyło sie fiaskiem: lakier nie trzymał sie za długo, odpryskiwał i mimo cudnych kolorów był niewypałem.
Często lakiery  marki dodawano do magazynów jako gifty.

Co spowodowało,że zmieniłam zdanie?

Spiesze donieść: otóz spróbowałam lakierów z wyższej linii zwanej Kale, wzbogaconej o wyciągi z jarmużu, by wzmocnić pazurki.Poza tym zaczęłam używać ich słynnej odżywki Superfood .





Opakownaia z tej serii sa bajeczne, solidne i masywne a kolory doprowadzają mnie do obłedu.
Na pierwszy ogień poszedł lakier z linii swiątecznej sygnowanej przez Alexę: bajka, trwałośc solidna - 4-7 dni na moich  wybrednych, lichych pazurkach.
Nastepny lakier to był świetny liliowo-fioletowy szary z nietypowym, kremowym wykończeniem, który przetrwał trochę mniej ale jestem na tyle nim zachwycona ,że zamierzam kupić jeszcze dwa z nowej kolekcji. Ba, nawet zaraziłam nimi moją koleżankę z pracy.


A czy Wy miałyście lakiery tej marki?

Na moich pazurkach: Bamboo white z kolekcji Victorii Beckham oraz  Duke Street.








Read more ...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast