niedziela, 17 sierpnia 2014

Prowokacyjny lakier Christian Louboutin - boska czerwień celebrytów



Kocham Christian Louboutin - jednak na buty mnie nie stać:)
Tu z powodzeniem przychodzi na pomoc ogromny rynek kosmetyczny  i żyłka handlowa  działu marketingowego i tak oto firma  lansuje przepiękny, wielgaśny lakier  przywołujący reminiscencje butów wielkiego projektanta. Opinie na temat tego dość drogiego gadżetu - 36 gbp - sa dość kontrowersyjne.





Sam mistrz wyznaje,że  powstania lakieru  i wejście w krainę beauty jest  powrotem do genezy powstania czerwonej podeszwy w charakterystycznych butach Loubouton  - prototypem czerwonej podeszwy był własnie czerwony lakier, którym to jego asystenta malowała sobie paznokcie podczas procesu tworzenia przez mistrza  szkiców butów.

Sama  obudowa jest wspaniała, top butelki ma przypominać szpilki  i jego słynna parę mega wysokich   Ballerina Ultima a uformowana butelka ze szkła -  kałamarz:)


Ja postanowiłam wyjść na przeciw kontrowersyjnym osądom  i zakupić to cacko, które przede wszystkim zaskoczyło mnie imponująca wielkością!!!




Piękna modelka ( a w zasadzie dwie) i sprzedawczyni w jednym promuje cudo i jednocześnie wykonuje krótki, opisowy manicure.
Aż sie boję butli w jej dłoni , gdyż sama rękojeść ma gdzieś 20 cm!!!

Pani zaczyna malować dosłownie jeden paluszek, prezentując kolor i specjalny trójkątny pedzelek:) Kolor można dozować - zostać przy jednej warstwie albo na dwóch - szczerze kolor po jednej warstwie podoba mi się najbardziej:P

Zmazuje jednak lakier z jednego pazurka i idę zapłacić a przy okazji robię sobie fotkę ze śliczna i przemiłą konsultantka,która trzyma mój rarytas.

Czy lakier jest wart zakupu?

Nie odpowiem jednoznacznie : gdyż  klasycznych czerwonych kolorow mamy dużo, ten ma imitować podeszwę świetnych szpilek od Christiana, ma przywodzić luksus i wrócić do korzeni. Samej jakości nie mogę jeszcze oszacować gdyż mam go jeden dzionek. Sam kolor jest piekny od  czerwonego , klasycznego koloru po malinę.
Dla mnie to trochę jak ikona mody i dlatego zakupiłam lakier - i nie żałuję!!

Sama obudowa niczym  specjalnie rzeźbiona kostka ( imitacja balustrad europejskich budynków) i długość trzonka jest  bezcenna - i mnie na tyle urzekła,że jako zagorzała kosmetykoholiczka musiała ją mieć w kolekcji.
Więcej kolorów pojawi sie wkrotce.Ja je pewnie kupię:)





Lakier ma 13 ml, jest ogromny i moim zdaniem starczy mi na wieki!!


A Wam jak się podoba? Jaką macie opinię odnośnie takiej troche prowokacji?

Read more ...

sobota, 16 sierpnia 2014

Wyniki rozdania paletki Sleek Rio-rio !!!


Witam kochani:)

Dzisiaj krótki post informacyjny odnośnie rozdania paletki Sleek:)
Po wprowadzeniu danych moja maszyna losująca wylosowała następującą osobę:)




Serdecznie gratuluje i  czekam do wtorku 19.08.14  na dane do wysyłki pod emailem  seena@onet.pl :)
A  na pociechę dla innych powiem,że  wkrótce będzie  następne rozdanie:)


A juz jutro zaproszę Was na  pokaz pięknego, słynnego lakieru i prezentację nowości pielęgnacyjnych i kosmetycznych.


Read more ...

wtorek, 12 sierpnia 2014

Alterna - kolejne starcie z włosowym gigantem oraz zapowiedzi o Kim Kardashian



O firmie do wlosów Alterna pisałam wiele lat temu, kiedy to po raz pierwszy zetknęłam się z tą charakterystyczną i pro ekologiczną marką - jeśli chcecie dokładne wprowadzenie zapraszam tutaj - od tego czasu trochę wody  uplynęło ale nadal uważam, że jest to marka na którą  warto wydać pieniążki.

A więć dzisiaj bedzie m.in o Alternie - czyli o czymś co  zamyślałam kupić i na nowo zweryfikować już jakiś czas temu  -  próbuję  i odnawiam stare linie w nowych warunkach - woda w uk nie sprzyja wcale moim włosom:/



Sięgnęłam ponownie po linię Bambo luminous shine z kilku powodów:


- po pierwsze zależy mi na lśniących i wygładzonych włosach
- ta linia doskonale wzmacnia włosy a właściwości bambusa są nam dobrze znane z wytrzymałości, sprężystości i elastyczności
- po trzecie  ta linia  dba też o kolor włosów i sprawia,że są dobrze nawilżone i naturalnie się układają

- po czwarte , co już wiemy z mojego wczesniejszego posta, serie Alterny pozbawione są tzw. ulepszaczy chemicznych typu sole, parabeny, ftaleny i innych mało sprzyjających składników.

- po piąte  ach ten zapach:)

Wypróbowałam  masę, masę marek do włosów od massmarketowych ( Garnier, John Frieda,  Loreal, Schwarzkopf - o mojej przygodzie z  nim też na dniach opowiem) po wysokopółkowe ( Kanebo, Ojon, Tigi czy Fekkai) badając je na gruncie  angielskim  jeszcze raz, z w/w powodów - suchości, matowości i  nijakości moich włosów po zastosowaniu tutejszej wody .

Z racji, że codziennie myję głowę to szybko przekonałam się ponownie działaniu specyfików Alterna: jak niebiańsko i przyjemnie było po raz kolejny zanurzyć się w tej  miękkiej, lekko płynnej, pachnącej cytrusami cieczy. Odżywka jest niczym  otulający balsam, po którym nawet w ekspresowym tempie włos wygląda lepiej i jest sypki:)
Seria mnie nie zawiodła: włosy nawet przy tej niesprzyjającej wodzie, są miękkie, sprężyste i jak na razie ładnie się układają. Co będzie dalej? Zobaczymy.

Update wkrótce:)



Zakupiłam też pod wpływem impulsu i dobrych notowań u Goss'a makeup artist serię Kim Kardashian: Intimate spotlight i Honey stick w kolorze wild honey 329. I po pierwszych testowaniach -  o ile sztyft do ust jest  bardzo fajny - przypomina mi Inglota, to  rozświetlacz odpycha mnie zapachem - takim mega syntetyczny, alkoholowo-klejowym:/

Ale o tym  w osobnym poście:)




Read more ...

czwartek, 7 sierpnia 2014

Sleek Rio-rio palette - wygraj limitkę :)



Zanim zaproszę Was na nowy, kosmetyczny post chciałabym rozdać Wam nową, przecudnej urody, limitowaną paletkę cieni Sleek Rio-Rio  -  o której jakiś czas temu Wam pisałam- kto kocha Sleekowe paletki ten wie, jakie są bajeczne.


 Paletka jest do zgarnięcia dla wszystkich tych, którzy pod tym postem namoim  FB:

- wyrażą chęć posiadania paletki ( mile widziane niekonwencjonalne wypowiedzi w czym jestescie fenomenalni!),
- polubią mój Fanpage i
- udostępnią wiadomość o rozdaniu na swoich FB profilach:) Jeśli jesteście dodatkowo moimi obserwatorami na blogu to otrzymacie dodatkowy pkt.
A więc czas start - rozdanie trwa do 15 sierpnia do godziny 20.00 czasu polskiego.


Życzę powodzenia i do dzieła, zapraszam też i nowych czytelników - ujawnijcie się:)

Limitki są przepiękne:)




Read more ...

sobota, 2 sierpnia 2014

Mała rocznica - emigracja i kilka słów o Londynie nieco inaczej - coś dla chcących wyjechać:)



Jak wiecie jestem zagranicą -  niejako równo rok temu w końcu postanowiłam przeprowadzić się na stałe do UK - mój wybór padł na Londyn. Czemu?



Z prozaicznej sytuacji,  po pierwsze: mam tutaj kilka bardzo bliskich mi osób - a więc jest niejako łatwiej zapuścić korzenie, po drugie - wiele lat temu po raz pierwszy przybywając do Londynu postanowiłam sobie,że tu wrócę na stałe, wtedy ze względu na  bardzo małe dzieci nie podjęłam takiej decyzji, po kilku latach marzenie spełniłam:) Po trzecie dla dzieci:)
Przeprowadzka z jednego Państwa do drugiego jest nielada wyzwaniem, zwłaszcza tam na wyspy - ale szybko się i z głową z tym uporałam.



Londyn widziany oczami osoby podróżującej, powracającej do niego nawet dość często , a Londyn widziany oczami osoby, która tu mieszka na co  dzień jest inny. Pewne łatwości dnia powszedniego turysty nieraz urastają do rangi trudności osoby tutaj juz osiadłej. Dlaczego?

Kto jest na emigracji myśli już inaczej - łatwo nie jest - Eldorado jest wszędzie tam gdzie nas nie ma:) Dużo ludzi zmyśla i wymyśla pewne mity dotyczace danego kraju - może nie chce się pokazać ze złej strony?Prawda jest taka,że dużo czasu upłynie zanim poczujesz się jak u siebie, o ile w ogóle będziesz miał to poczucie, ba kultura, sposób  bycia jest  tu zupełnie inny - musisz się też nastawić na pewne uroki bycia emigrantem i uroki innych nacji - nie mówię tutaj rasistowsko Broń Boże:)
Poza tym u turysty jest lekkośc bycia, zero poważnych formalności, biurokracji , ot rekreacja i trywialność.
Poznanie od drugiej strony bycia i życia  na emigracji jest dużo bardziej  mozolne i trudne.Sama biurokracja tutaj też istnieje. Poznajemy ją bardzo szybko i witki opadają:)
Zwłaszcza jak jeszcze dochodza dzieci:)

Proszę mi wierzyć kwestia wynajmu mieszkania zaraz po przyjezdzie,  załatwienie dobrego lekarza GP i pojwienie się  chorób wcale nie jest taka łatwa, dochodzi do tego stała praca - wtedy czujesz się pewniej i odpowiedzialność już tak nie ciąży.

Kraj emigracji każdy wybiera pod siebie, sprawdza informacje, rzadko jedzie na dziko, takie wyprawy zawsze kończą się rozczarowaniem - a może sie mylę, w końcu wszystko zależy od ludźkiej natury.


Wielkie miasta mają to do siebie,że szybciej tez znajduje sie pracę, przynajmniej tam gdzie się chce i ma kwalifikacje -  ale koszty utrzymania są ogromne.Czasem to ta cena na starcie. Warto jednak nie dac za wygraną i się przemeczyć:)

Warto to wiedzieć - i nie zaciemniać pewnych spraw, co niektórzy niestety robią - stąd chwilami mój post może zabrzmieć gorzko.

Jednak  wiem z całą świadomością,że  podejmując decyzję raz jeszcze zrobiłabym to samo:)

Co jest fajne w UK?

Z czasem pewne minusy  zaczynają nam  w głowie świtać jako plusy:

- szkoła ( mundurki, różnego rodzaju obostrzeżenia, pilnowanie by dzieci nie wagarowały),

-  praca - musisz być przygotownay na niższe stawki jak startujesz - nie zawsze uznają Twoje kwalifikacje ale z czasem nabywasz tak dobrych doświadczeń ,że w kolejnej pracy będą już tylko atutem,

- język - nie zawsze okazuje się na miejscu,że władasz nim dostatecznie - praca i wszelkiego rodzaju formalności weryfikują to bardzo szybko, dodatkowo dochodzą różne akcenty i naleciałości czy dialekty - styczność z językiem jest bardzo ważna.

- dojazdy do pracy - bardzo drogie - ludzie kombinują jak mogą by  omijać oysterkowe przepłacania, wiele przerzuca się na skutery czy rowery.


- pogoda - jak wiadomo dużo deszczu, ja natomiast nie zauwayżałam,że  jest go faktycznie tak bardzo dużo - czasem poranna pochmurność za 2 h zmienia się w pełne słońce no i nie ma zimy:))) Duży plus !!


- inna kultura, mentalność, wychowanie - nieraz oczy przecieram ze zdziwienia ale człowiek uczy się całe życie a przyjaciół, których poznajemy z całego świata nie da sie kupić za żadne pieniądze.:)


- inna wartość pieniądza - pewne rzeczy są tu dośc tanie np. kosmetyki,żywność czy ciuchy - patrząc na zarobki, najdroższe sa jednak dojazdy i wynajem mieszkania - w  Londynie niestety chorobliwie drogie:/ Stąd dużo moich znajomych jednak przerzuca się na inne tańsze miasta bądź zamieszkuje pod Londynem.

Poza tym gdzie indziej można zobaczyć tak wiele i zrobić takie  extra zakupy?:))


O innych plusach UK opowiem w następnym odcinku, jeśli będziecie zainteresowani:)

Chętnie też poznam Wasze zdanie na ten temat - co słyszałyście albo jeśli tutaj żyjecie jak Wy oceniacie?:)









Read more ...

piątek, 1 sierpnia 2014

Ekscytujące nowości sierpniowe z MAC, Shiseido, By Terry, Nars i Becca.


Zaczął się sierpień -  aż nie mogę uwierzyć? -  a w raz z nowym miesiącem chciałam Wam przedstawić kilka nowości, które zagościły u mnie pod koniec lipca.

Pierwsze z nich to nowa kolekcja MAC ze współpracy z  kontrowersyjnymi postaciami sceny celebrytów Kelly i Sharon Osbourne - kolekcja, która przyciaga barwami, opakowaniami i nieraz odważnością kolorów.  Sharon kocha czerwień a Kelly fiolet :) Zgrany duet  i tak w sierpniu Mac wkracza na salony z nową, limitowaną  wibrująca kolekcją barw i odcieni.

W Uk kolekcja ukazała się w lipcu i szybko została rozkupiona do cna, nie udało mi się upolować żadnej sztuki,  ale dzięki Maccosmetics.pl udało mi się choć posmakować tych rarytasów:)

U nas z limitkami jest totalne, mega podkręcone szaleństwo i trzeba być bardzo szybkim, by cokolwiek dostać a tym bardziej online gdzie już kolekcja Look in book jest rozkupiona w jeden dzień, ba pół dnia.

Oto co otrzymałam z kolekcji Osbourne i Veluxe pearlfusion shadow - coś z Kelly, coś z Sharon - bliżej przyjrzę im się na dniach:)







Druga zapowiedż dotyczy marki Shiseido, z którą jestem związana bardzo blisko, nowość z zakresu pielęgnacji  Ultimune -  urachamiająca nasze pokłady immunologiczne skóry , działająca na komórki Langerhansa, wkrótce wkroczy na salony - przyjrzę jej się także niebawem w osobnym poście.
Zapowiada się ekscytująco, w tym  nowa kolekcja Lacquer rouge, cienie i zmieniony puder matujący.



Kolejna odsłona to zakupione przez mnie  nowości z Spacenk - a o których głośno było w blogosferze,w tym na blogach zagranicznych i blogu Ireny.

Mowa tu o różu amerykańskiej marki  Becca  beach tint  shimmer  souffle ( mój kolor to watermelon/moonstone - dwa odcienie, ktore możesz mieszać dowoli otrzymując shimmerowy, musowy  letni look))  i francuskiej By Terry, która słynie z kilku produktów i wcześniejszej  wspłópracy z YSL - Baume de rose to mój zakup w kolorze konkretnej wiśni  Cherry bomb.
Wielką miłością zapałałam do cieni  Nars  dual intensity eyeshadow z nowej kolekcji. Są w fazie testów jak i wszystkie kosmetyki, o których piszę.





Zatem będzie się działo, stayed tune z moim blogiem, FB i Insta:)

Planuję też filmik:)

I Jak Wam się podobają sierpniowe zdobycze?


Read more ...

czwartek, 31 lipca 2014

Hiszpańskie zakupy - czyli co zagościło u mnie w letnią sjestę


Jak obiecałam dzisiaj częśc druga posta odnośnie "wakacyjnych uniesień" tym razem wyprzedażowa. Lecąc na Costa Brava parę rzeczy wpadło mi do koszyka, mój wyjazd bowiem zbiegał się z trwającym w Londynie i poglębiający się szalestwem zakupowym.


I tak z Spacenk dostałam zamówioną wcześniej paczkę z dobrociami z Laury Mercier - moja koleżanka po fachu, z którą pracuję, długi czas była zatrudniona właśnie  w tej firmie i tak mi na codzień zachwalała te kosmetyki,że zaczęło się na kremach do rąk ( maleńkich, malusieńkich) by skończyć  na wyprzedażowych pakietach z wodą i scrubem w roli głównej. Zobaczcie jaka różnorodność, a cena naprawdę wyśmienita bo od 30 gbp do 15 gbp za pakiet.
Kuferki zawierają  lodowy zapach creme brulee i nowy  Tarte au citron w wersji wyjazdowej:) Sama rozkosz, jeśli chcecie chętnie Wam przybliżę któryś. Każy kto wypróbował LM wie,że pachną ekscytująco - tylko jeden na mojej skórze utlenia się nieprzyjemnie a jest to pistacja, stąd nie skuszę się na niego.



 W międzyczasie również pojawiła się ta wyprzedaż nieco  pogłębiona w Harrodsie:)


Następne  rzeczy zakupiłam już na wolnocłowym, jedna to nowość do Lancome Grandiose- maskara z maksymalnie wygiętą szczotą, która wygląda nieco kosmicznie bądź jak mój TŻ stwierdził, jakby mi się uszkodziła podczas podróży haha. Jej światowa premiera właśnie ma miejsce - na wolnocłowym pojawiła się na równi z lansowaniem przez Selfridges. Całą  historia owej maskary i jej użyteczność  pokażę wkrótce.Nie będa to jednak zachwyty.




Drugą rzeczą z Lancome, którą postanowiłam nabyć ze względu na cudowną cenę i zaufanie ,  to mój ukochany podklad Lancome Teint idole ultra 24 h - należy on do grona mojej, świetej trójcy podkładów, sprawdzonych i mega lubianych - jego pełną recenzję zamieściłam tutaj  i tutaj.


Jest też powtórka z rozrywki i przygotowania do niwelowania efektu posłonecznego a więc plam posłonecznych i tu głos oddaje Shiseido Intensive  anti spot serum , który zawiera wyciąg z  azjatyckich roślin plus specjalny rodzaj okapsulonej witaminy C, w której japońskie koncerny górują. Dawno już chciałam poznać jego efekt - a więc czas na niego. Efekty zademonstruje:)





Chcecie jakieś  dokładniejsze zbliżenie na któryś produkt?:)


Read more ...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast