piątek, 28 sierpnia 2015

Uczcijmy pożegnanie lata z moim blogiem 4Premiere - rozdanie z bronzerem Glam Bronze L'oreal.



Moje posty ostatnio ukazują się bardzo nieregularnie, z bardzo prozaicznej przyczyny.
Tym bardziej jestem wdzięczna tej garstce ludzi, którzy ze mną mimo wszystko są  i cenią moje szczere opinie.
Oczywiście nie zamierzam się żegnać czy rezygnować z bloga - choć zauważyłam,że jednak bardziej odtwórcze blogi mają większą rację bytu i wiekszą publikę, cóż takie czasy - ale na pewno będę kontynuować moje podróże kosmetyczne i pielęgnacyjne.Jeśli ktoś je ceni serdecznie zapraszam do zaglądania i pisania.

A tym czasem dzisiaj proponuję małe rozdanie na uczczenie końca lata, by choć trochę zatrzymać jego piękne chwile i blask  na naszym licu.

Do rozdania przeznaczyłam piękny bronzer z kolekcji  chyba dostepnej tylko na wyspach Glam Bronze wild instinct broning powder w cudownym opakowaniu i takimż efekcie:)

Pudry mam dwa więc jeden przeznaczyłam na rozdanie:)

Życzę powodzonka a oto warunki dla uczęstników:


- warunek must - musisz być moim obserwatorem zarówno na blogu jak i na FB 4Premiere - 2 pkt

- jeśli masz ochotę możesz zaskrybować mój kanała na YT : 4Premiere - dodatkowe 2 pkt

- udostępnienie linka do mojej strony z rozdaniem - też warunkują dodatkowymi 2 pkt


A co należy zrobić?

- zostaw komentarz pod postem na FB,że masz ochotę na nagrodę:) A ja wylosuję jednego zwyciezcę:)


Czas start : od dzisiaj 28.08.2015 do 6.09.2015 do godziny 20.00 czasu polskiego.

Powodzonka!!



Jestem jedynym sponsorem nagrody.


Read more ...

środa, 12 sierpnia 2015

Bobbi Brown - pierwsze kosmetyczne starcie z gigantem - moje refleksje



Moje spotkanie z marka Bobbi Brown miało miejsce jakiś czas temu i nie zaiskrzyło na tyle by rozkochać się w marce na amen.
Mam jakiś opór do marek amerykańskich, szumnie lansowanych i mega przerysowanych, pod wzgledem pielęgnacyjnym niezupełnie w moim typie.

W Londynie marka BB jest bardzo popularna i zawsze na topie. Mijając codziennie ich  firmowe stoisko, nie sposób czasem nie zahaczyć okiem o coś, co jednak jakoś nas przyciąga.




Moim pierwszym kosmetycznym wybrykiem z BB był long wear gel sparkle shadow-eyeliner, drugim  bronzero-rozświetlacz  a trzecim  zestaw cieni z oferty wolnocłowej Pastel brights eye palette.





Z poprzedniego posta wiecie,ze bronzer High Light powder  w kolorze Bronze Glow - bursztynowy odcien brazu, na stałe zagościł w mojej letniej kosmetyczce i sprawdził się znakomicie.Jest cudny, lekko odbijający światło, imitujący opaleniznę i wbrew pozorom bardzo plastyczny.Podtrzymuje moją opaleniznę na twarz z wielkim rozmachem.


zdjecie przed zakupem

po wielokrotnym uzyciu, z zamazanym juz wzorem

O żelowym eyelinerze Long wear gel jakiś czas temu pisałam: świetnie napigmentowany, precyzyjny i na pewno na długi czas. Jego konsystencja jest na tyle zbita,że nie jest to kosmetyk tylko na krótki okres.Używałam go zarówno jako liner ale też jako cień w kącikach zewnętrznych - pozostawał nienaruszony bardzo długo, jedna rzecz na minus to trudność w blendowaniu, jesli raz dotknęłas nim powieki to zostawał na amen i tylko mega szybkie ruchy pędzla zdołały go rozetrzeć.





Paletka, która w zasadzie ledwo została muśnięta wydaje się mi najmniej intrygująca ale kto wie.
Kolory są utrzymane w pastelowej szacie od waniliowego po szarość, niektóre lekko odbijają światło iskrzącą taflą. Tak naprawdę powinnam ją przetestować jeszcze raz w zmienionych okolicznościach, bowiem na wakacjach, jej efekt na oku  średnio  mi sie podobał, ale wiadomo wczasy nie sprzyjają testowaniu cieni.



A jakie Wy macie doznania o Bobbi Brown?Chętnie posłucham.



Read more ...

niedziela, 9 sierpnia 2015

Kosmetyki (po) wakacyjne - nasi pielęgnacyjni przyjaciele do podtrzymania opalenizny


Witam kochani wakacyjnie, mimo,że pół lata już za nami to nadal trwa czas wakacyjnych wojaży.
To o czym chciałam dzisiaj napisać to kosmetyki powakacyjne, takie które odgrywają ważna, nieodzowną rolę przy swoistego rodzaju" reperacjach skórnych" czy podtrzymaniu opalenizny.

Kiedy nabywamy opaleniznę - jesli ją w ogole lubimy aczkolwiek trzeba przyznać,że jest miarodajnym wyznacznikiem wakacji?- za każdym razem chcemy ją jakoś podtrzymać.
Wiadomo,że czasem nadużyjemy, chcąc niechcac, słońca i później smagłe,opalone ciało nagle zaczyna się łuszczyć. Ja tak mam niemal zawsze - moje dozowanie słońca zwłaszcza w hiszpańskim upale, czasem spala na panewce. I zaraz po zmianie klimatu i wody  skóra zaczyna wyglądać  jak ciapkowata.
Wiadomo,że prędzej czy później (a w zasadzie czym później to podobno gorzej)  skóra zaczyna nam schodzić, cykl rogowacenia i naturalnego złuszczania daje o sobie znać. Przy nadmiernej ekspozycji słonecznej  ma to miejsce dużo wcześniej, a  skóra chce naprawić szkody nabyte przy zbyt dużym nasłonecznieniu.
Nam jednak często jest nie w smak utracić piękną, oliwkową,opaleniznę.

Tak jest i ze mną, dlatego chętnie sięgam po wszelkiego rodzaju wspomagacze, które choć trochę zatrzymają bądź utrwala moją opaleniznę.Wszak mam ją tylko raz w roku:)


Do moich ulubionych kosmetyków w tym roku należą:


- bronzer Bobbi Brown High Light powder w przepięknej, złocistej poświacie, która oddaje naturalny kolor mojej opalenizny -  dopiero co uzyskanej.

-  piling Guerlain z serii Teracotta Sun scrub - ulubieniec od lat,  nabyłam z 3 opakowania na zapas i katuje go  corocznie, złuszczając martwy naskórek i jednocześnie dając mojej skórze owe  muśnięcie słońca. Pisałam o nim jakiś czas temu -  Klik



Bronzer Bobbi Brown jest juz czesciowo uzywany stad nieefektowne zdjecie

- żel pod prysznic z efektem opalenizny In shower tanning lotion  z St. Tropez - dostałam go jako dodatek do gazety i jest moim super odkryciem roku, nietylko pięknie pachnie pod prysznicem ale  jeszcze jest świetny w prysznicowym użyciu i bardzo naturalny.

- niezawodny i naprawdę wart polecenia  krem CC Luminsessence Armaniego - polecam, polecam i jeszcze raz polecam.Urlopowanie bez niego było by niepełne. Oczywiście SPF 35 zapewnił super doznania.

- świetny balsam do ciała i twarzy  z gradacją opalenizny Creme de la mer face and body gradual tan - zapach jest nieco inny i mniej drażniący niż po tradycyjnych samoopalaczach i w zasadzie przypomina mi zapach proszku do prania:)  Opalenizna po nim jest równa i utrzymana w tonacji bursztynowej. Korzystam z niego  co roku i jestem naprawdę pozytywnie zaksoczona.

Moi ulubiency


Z nowości zakupiłam jeszcze fajny balsam natłuszczający do ust z edycji Clarinsa o świetnym mangowym zapachu i całkiem niezłym natłuszczeniu oraz  przypomniał mi się rarytasik z Lancaster'a Legendary Tan  do natłuszczającej rekonwalescencji dla opalonej skóry.

A jakie Wy macie swoje ulubione powakacyjne kosmetyki do opalonej skóry?

O pozycjach dla twarz napisze wkrótce.


Bonusik: bronzer-highlighter z BB w uzyciu:)







Read more ...

środa, 29 lipca 2015

Ibiza - cudowna wyspa młodości - okiem turysty



Dzisiejszy post będzie w wakacyjnym tonie, a mianowicie o moim wyjeździe na Ibizę.
Bardzo często jeżdżę do Hiszpanii gdyż ukochałam sobie ten kraj, zwłaszcza za sprawą ich lifestyle, jedzonka ( choć mniej w tym temacie jestem zanużona)  i pięknych krajobrazów, morza i cudownych, wyluzowanych ludzi.

Ibiza zawsze kojarzyła mi się tylko i wyłącznie z zabawami, wiecznym party i discobusem, który objeżdza kurorty Ibizy w celach bardzo wyłuzdanej zabawy.

Dokładnie przeanalizowałam, które miasto, a w zasadzie miasteczko ( miejscowości są małe bo i wyspa mała)  powinno stanowić moją bazę wypadową. Jeżdżąc z dziećmi planowałam po prostu poodychać świeżym powietrzem, pokąpać się i połazić - mniej imprezować, choć klimat tych imprez w moim miasteczku był dużo spokojniejszy i  nawet mnie wciągnął:)


Zatrzymałam się w San Antonio Bay, w zatoczce koło rozbuchanego miasta San Antonio, które najbardziej tętniło życiem zabaw.

Gdy miałam ochotę mogłam tam dołączyć, gdy nie zostawaliśmy w zatoczce, z piękną plażą, zaraz koło hotelu ( w zasadzie dwoma plażami), pławiąc się w morzu i delektując słońcem Ibizy.









 Każdy dzień witał nas  słoneczną, mega upalną pogodą i widokami jak w niebie.

 Co mnie zaskoczyło na miejscu to:


- bardzo duże zasolenie  wody aż do 39% - gdy wpadła Ci do oczu to naprawde szczypało:P Za to bosko mogłąś się unosić na  wodzie:)

- woda w hotelu mimo filtracji nadal pozostawała słona, nawet ta gorąca :)

- woda w morzu była anielsko turkusowa ( niestety cieżko było mi uchwycić na zdjęciach), co wraz z horyzontem tworzyło wymarzony klimat



- bardzo duża wilgotność powietrza i mega wysoka temperatura +34 codziennie - żyłam w ułudzie pamiętając niższą temperaturę z Majorki  ( fakt ,że z pażdziernika 27 stopni) i to buchnięcie gorąca zaraz na lotnisku dało się we znaki nam podróżującym z Londynu a tak spragnionym słóńca.


- rozczarowała mnie paella - każde wydanie które tam próbowałam niebardzo mnie przekonywało

wariacje na temat Kebaba

- pyszna,suszona szynka jamon coś na wzór szynki włoskiej prosciutto


- pyszna ryba, o białym cudownym sypkim miesie, która jadam i w uk ale nie mogę zlokalizować jej nazwy.


- naprawdę piękne jachty krążące wokół zatoki Ibizy, by poszaleć w weekendowe noce




- muzyka dj - osobiście nocne życie tutaj, w spokojniejszym San Antonio Bay bardzo mi odpowiadało, a otoczka  wiecznie bawiącego się nocą miasta, dodawała ekscytującej szczypty spokojnej atmosferze dnia, gdzie wszyscy krążyli tylko koło morza.




 - btw spotkałam bardzo dużo par z dziećmi, w różnym wieku:) Więc jednak Ibiza jest nie tylko dla bardzo młodych..



Słowem na pewno chcę tam wrócić one day, ale najpierw..... inna wyspa hiszpańska:)


A jakie Wy macie swoje ulubione miejsca na wakacje? Jak lubicie odpoczywać? Aktywnie, leniwie, zabawowo?


A następny post będzie o kosmetykach, które mnie nie zawiodły na urlopie i o tych po wakacyjnych:)
M.in o Armani luminessence CC, bronzerze BB, kredce do brwi Dior oraz....

Read more ...

poniedziałek, 6 lipca 2015

Strobing - nowa technika rozswietlania twarzy?



Wczoraj pisałam Wam o technice baking'u a dzisiaj chciałam poruszyć kwestię tzw. strobingu.
Strobing to nic innego jak nowa - stara, ulepszona a może ujeta inaczej technika rozświetlania, rzeźbienia tych partii skóry, które łapią światło - to daje  nie tylko satynowy look ale kontrolowane świecenie skóry.
Po części metoda  jest związana z konturowaniem.

Dla wielu makijażystów nadal rządzi mat - ale zbyt płaski mat nie jest  mile widziant, wg. mnie  prowadzi do zaburzeń nawilżenia i twarz wydaje się bardzo plastikowa.

Strobing wykorzystuje dobre nawilżanie, rozświetlacze i bazy o takowym przeznaczeniu.

Krok po kroku to:


- dobre nawilżenie twarzy, zazwyczaj dziewczyny kładą konkretny acz nie  nabłyszczający nawilżacz.

- nakładamy podkład - (niektórzy mieszają z bazą rozświetlającą bądź z rozświetlaczem) ja jestem za kontrolowanym nakładaniem bazy rozświetlającej czy rozświetlacza

- nałóż korektor gdzie potrzeba

- nastepny krok to rozświetlacz, który musi być dobrze dobrany do kolorytu, tonacji skóry, rozświetlamy tylko te partie twarzy , które chcemy pokazać i które łapią światło.
 Dla jasnych cer będzie to szampański ton, dla medium -  lekko różowawy szampański look, dla oliwkowych rzecz jasna  złotawy, a dla ciemnych raczej miedziany czy  w kolorycie terracotty.


- rozświetlacz kładziemy w okolicach: kości policzkowych, skroniach, poniżej kości brwi, wzdłuż grzbietu nosa, w załamaniu ust tzw. cupid's bow i oczywiście w kącikach oczu. Broń Boże nie kładź na calej twarzy czy  jeśli jesteś posiadaczką cery tłustej/mieszanej nie kładź rozświetlacza  w okolicach  czoła, policzków czy też na brodzie.


- obszary objęte rozświetlaczem wyblenduj dokładnie opuszkami palców a najlepiej gąbką typu Beauty Blender czy stippling brush. Gąbeczka powinna być wilgotna. Pamiętaj by wyblendować dokładnie zarysy i krawędzie.W przypadku pudru rozświetlająego  jest to dość łatwe i wystarczy po prostu pędzelek.

-  użyj bronzera, różu jak zwykle i pudru wykończeniowego bądź  mgiełki utrwalającej makijaż. Pamiętaj by nie nakładac  rozświetlacza na krostki czy róznego rodzaju niedoskonałości.


By uniknąc wyglądu lampy błyskowej  zaleca się używania  pod makijaż raczej mniej tłustych nawilżaczy, czy baz etc.

Oczywiście technik strobing'u jest mnóstwo w zależności od karnacji czy  typu urody.
Dla mnie jest to fajna metoda odejścia od nudnego i bardzo postzrającego efektu matu, któryniekiedy prowadzi do odwodnienia skóry.

Macie swoja ulubioną technikę?

Photo: Cosmopolitan




A tu o metodzie Baking'u . Zajrzyj jeśli nie czytałaś:)


Read more ...

niedziela, 5 lipca 2015

Baking - czyli coś o konturowaniu, modelowaniu i zakrywaniu niedoskonałości wg.makijażystów



Dzisiaj kilka słów o konturowaniu i metodzie bakingu.

Baking - to metoda krążąca na YT a polegająca na ugruntowaniu, osadzeniu w miejscu niemal na wieki( sic) korektora bądź korektorów plus pudru,a jej zadaniem jest maskowanie dużych sińców, czy niedoskonałości, podkówek pod oczami czy teżzabawa  grą światła na całej twarzy - bowiem baking  jest nie tylko wyłacznie ograniczony do partii pod oczami a do łączenia z  metodami konturowania twarzy.

Dzisiaj napisze o tym kilka słów, gdyż z racji bycia beauty expertem zawsze byłam przeciwniczką używania takich mocnych kamuflaży zwłaszcza pod oczami.
Wiadomo nie od dziś,że skóra tam jest bardzo cienka i szybko się starzeje, a obciążanie tam skóry wieloma kosmetykami nie warunkuje młodego wyglądu.

Mimo to wielu makijażustów, czasem wręcz makijażystów samozwańców stosuje tą metodę na różne sposoby. Odwiedzając YT strony wielkich blogerek anglojęzycznych widać udoskonalone metody , zakrojone na wielką skalę zjawiska konturingu, modelażu i rozświetlania  partii twarzy, które chcemy poprawić.

Instrukcje co do tej techniki jakim jest baking krążą swobodnie na YT - nie byłabym sobą jakbym nie spróbowała i bardzo mnie cieszy,że wiele bloggerek mimo wszystko nadmienia kilkakrotnie i kładzie nacisk na nawilżanie i odżywienie tej partii twarzy czy oczu, którą poddajemy takiemu zabiegowi.

Jest to jakby gwarant by makijaż nie wyglądał ciastowato, grubo a okolica skóry była zabezpieczona i trzymana w ryzach.

Baking wykorzystuje zazwyczaj , jak już wcześniej wspomniałam:

- 2 korektory - w tym jeden dość ciężki konsystencją,
- beauty blender do łatwego przejścia między granicami korektorów i pudru,
- puder finiszujący, wykończeniowy oraz
- pędzel do blendowania ewentualnie omiecenia twarzy/ okolic oczu.


Najczęściej wykorzystywane korektory to Nars i puder Ben Nye czy też Laury Mercier.
Sekretem jest super blendowanie za pomocą Beauty Blender'a i finiszowanie pudrem.


Moje próby skończyły się jednak zniechęceniem gdyż, mimo wszystko doza pudru pod oczami jest imponująca i mimo użycia mega nawilżającego kremu pod oczy,to miejsce konturowania jak dla mnie jest  bardzo suche i ciastowate.Wystarczy się uśmiechnąc i.... widać liczne linie .

Jednak po zmodyfikowaniu nieco produktów do bakingu myślę,że metoda jest fajną alternatywą. Napewno napiszę jeszcze o niej w ramach posta i opiszę produkty, które ja uważam za dużo lżejsze w konsystencji a jednak działające.
Wkrótce też napiszę o innym rodzaju konturingu przypominający klauna:) Po zblednowaniu twarz wygląda nienagannie.

A czy Wy używacie podobną metodę? Jakie macie swoje sprawdzone techniki?


Heidi Hamoud - słynna youtuberka







Read more ...

niedziela, 28 czerwca 2015

Powrót Chanel - zapachowe inspiracje na lato


Lato w UK na całego, przynajmniej w mojej części  jest mega gorąco, parno i wakacyjnie.
Na ulicach szał ciał i wielkie zróżnicowanie w ubiorach, a temperatura kusi do zmiany zapachu na bardziej lekki,świeży i zwiewny.

Ja od wielu lat jestem wierna w zasadzie kilku zapachom i rzadko je zmieniam ale tym razem i ja postanowiłam wrócić do bardzo popularnego zapachu, wielbionego nagminnie  przez innych a mianowicie Chanel Chance w wersji Eau fraiche.
Po wielkim rozczarowaniu jakim jawi sie w moim mniemaniu wersja Chanel Chance eau vive
(bardzo płaskim, i słabym w odbiorze, nie ewoluującym wcale na mojej skórze)  znowu zainteresowałam się wersją z 2007 roku stworzona przez wspaniałego  Jacques Polge - słynny nos marki Chanel, który stworzył wiele przepięknych i znamienitych zapachów tej marki.

W nutach głównych znajdziemy m.in: lemon i drzewo cedrowe ( uwielbiam), wodny hiacynt i różowy pieprz, drzewo tekowe, dozę jaśminu, irys, paczulę i wetiwer z białym piżmem.I ta magiczna mieszanka bardzo, bardzo mi odpowiada - po raz kolejny przyciągnęła moje powonienie swoją urokliwą aurą.

Całość wibruje w magnetycznym kręgu, tworząc bardzo specyficzną, świeżą i bardzo trwałą mieszankę, która roztacza się magnetycznym  woalem za naszą osobą.
Mam wrażenie,że spryskując się nawet obficie, nikomu dany zapach nie przeszkadza - wręcz przeciwnie czujemy się rześko i bardzo lekko.





Chance eau fraiche jest wodą toaletową, skierowaną do kobiet romantyczych, młodych duchem(?), tętniących energią - nie wiem czy do takich należę ale napewno ten zapach daje mi swoistego rodzaju dawkę energii i niezwykłego samopoczucia.

Czyżby magia i ponadczasowe piękno Chanel?

A jaki Wy lubicie na lato zapach? Bądź jaki za Wami chodzi?



Wkrótce opiszę Wam też mój nowy nabytek z makijażu Chanel, który mogliście widzieć na moim Insta.
Read more ...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast