czwartek, 11 września 2014

Raj makijażowy Marc Jacobs - czyli buszując w butiku Marc'a Jacobsa



Nie byłabym sobą gdybym nie pojechała sprawdzić sklepu Marc'a Jacobsa , o którym dowiedziałam się z blogów zagranicznych a mianowicie http://www.lovelifeandlabels.co.uk/2014/04/marc-jacobs-beauty-in-the-uk.html. A wszysto też przez  Justynę - która pokazała na Insta nowe lakiery z jego kolekcji. Kiedy ja ju zapomniałam i opłakiwałam niemożność nabycia tych cacuszek tutaj w Londynie, nagle objawiło się światełko w tunelu.
 Idąc tropem  notki zagranicznej  - zapragnéłam sprawdzić czy faktycznie ów przybytek  piékna mieści się w jednym z butików Marc Jacobs w uroczej, ekskluzywnej  dzielnicy Mayfair.




W dzielnicy znajdują się dwa sklepy Marc Jacobs - w kosmetyki zaopatrzony jest tylko jeden, oddalony tylko o niecałą przecznicę od drugiegona, na  ulicy Mount Street - co za cudowność jeśli zabłądzisz:)

Sklep otwarty jest w godzinach 11-19 więc trochę w  innych niż domy handlowe - miejcie to na uwadze odwiedzając Londyn.


Miła obsługa, wręcz bardzo wyluzowana i nieponaglająca dała mi dużą swobodę w wyborze, macaniu i oglądaniu kosmetyków - wyobrażacie sobie jak nienasycona kosmetykoholiczka wygląda:)


Nużając się w wypełnionym po brzegi standzie MJ , miziałam kosmetyki  i doznawałam oszołomienia jakie sa fikuśne - na ostatnim miejscu było zapytanie samą siebie czy ja to potrzebuję:)

Od lat mój wybór kosmetyczny  zdominowała tekstura i lekkość kosmetyków i takowe wybrałam.


Jesteście ciekawe które?

Maskara  Lash lifter  -  spora gabarytowo maskara  w cudnej obudowie

Lust for lacquer błyszczyk o winylowym blasku





Hishine lacquer enamored  w pięknym odcieniu blue velvet - morski efekt niebieskiego



Highliner gel eye crayon - ciekawe wykończenie taki bardzo trwały żelek

Pomadki  Lovemarc lip gel - nudziak i  czereśniowa czerwień



 Remedy concealer pen - to jest bardzo ciekawa rzecz, zauroczył mnie:)





Wszystko opakowane w dyskretne, czarno-białe, minimalistyczne pudełeczka w połyskiem.




Mam juz swojego faworyta, o każdym z nich bliżej opowiem  wkrótce:)







Read more ...

niedziela, 7 września 2014

Moje vademecum - przepis na sukces w pielęgnacji i makijażu:)



Przepis na sukces  czyli jak dobrze dobrać makijaż i pielęgnacje?


Przede wszystkim ważną  rzeczą są Twoje potrzeby czyli czego pragnie skóra i co Ci potrzeba - z czym się zmagasz i co zaleci Ci  konsultant bądź TY jeśli dobrze znasz swoją skórę, nie kierować się co koleżanka używa:)

- dzisiejsze marki służą tzw. checkerami skóry czyli można zbadac stan swojej skóry, w jakiej jest kondycji , jaki typ, tekstura, pigmentacja etc


- używać wieloetapowej pielegnacji, jeden krem to za mało;) Jestem dużą zwolenniczką serum jest  10-20% mocniej stężone niż krem, to samo ma miejsce z kremem nocnym - ma sprawić by podczas nocnego odpoczynku skóra bardziej się zregenerowała, i przyswoiła tyle ile sie da skoncentrowanych składników.


-  nie zapominaj o złuszczaniu obumarłego naskórka - bardzo często zaniedbanie w tym temacie prowadzi do zablokowania skóry i niewidzenia wymiernych rezultatów

- krem pod oczy - skóra w tych obszarach jest bardzo cienka i najszybciej sie starzeje, zadbaj o nią dużo wczesniej!!!


- zwracaj uwagę na składniki, te  najbardziej popularne to kwas hialuronowy, kolagen witamina A, E, C, ceramidy, peptydy i nośniki:) Polecam maski na całą noc:)


- zadbaj o sen i witaminy:)Oraz systematyczność!!


Co jeszcze jest w Waszym katalogu przepisu na sukces skóry?


Makijaż:


- sprawdź dokładnie jaki typ skóry masz i do niego dobieraj podkład i  puder wykończeniowy, podkłady sa różne i różne sa wykonczenia - dobry  dobór gwarantuje niemal ideał:)


- nie przeciażaj skóry makijażem - maska nie jest w dobrym tonie i nie sprzyja zdrowej skórze, czym więcej  na niej tym gorzej, problemy skórne też sie nie rozwiążą.


- zbadaj całość makijażu by kolorystycznie zgrało sie na medal:) Polecam drobno zmielone pudry sypkie bądź kuleczki.


- ciekawą rzeczą jest tekstura kosmetyków czym bardziej pudrowa tym wg. mnie gorsza dla skóry.

- konturowanie - nie przesadzaj  z nim, wykonturowanie sceniczne na codzien nie jest dobre

-  używaj korektora pod oczy a nie podkładu - podkłady mimo wszystko są za ciężkie i przesuszają tą  okolicę, uwypuklając zmarszczki

- jak ja nie lubie primerów - ogranicz ich używanie - skóra odpocznie:)

- pamiętaj o różu - małe co nieco a tyle daje:)

- zadbana twarz to i zadbane brwi bardzo wpływaja na image.


W następnym poście dam przykład moich pielęgnacyjnych i makijażowych hitów:)




source: net


Read more ...

piątek, 5 września 2014

Młodość z kremu: retinol - jak zredukować zmarszczki i osiągnąć sprężystość - moja propozycja



Dzisiaj  jak rzekłam ostatnio, trochę o retinolu i witaminie A.


Witamina A jest jedną z najbardziej przebadanych, obok witaminy C  substancją, która ma dobroczynne działanie na skórę i tkanki, oczywiście pod warunkiem  stosowania jej umiejętnie i sumiennie, z  dozą odpowiedzialności.
Działa antystarzeniowo, świetnie  radzi sobie  z trądzikiem i zmianami skórnymi, pogrubia naskorek i normalizuje - działa na tzw. fotostarzenie skóry oraz przedłuża  młodość komórek skóry.

Witamina A to wielofunkcyjna witamina, ja zajme sie jej strona  pielęgnacyjna.
Jak wiemy jest niezbędna do procesów regulowania grubości i warstwy rogowej skóry, do regulowania i wzrostu komórek skóry. Jej niedobór prowadzi do poważnych zmian chorobowych i zaburzeń.

Pod nazwą witamina A kryje sie wiele związków, które wykazuja podobna aktywność biologiczną. Pochodne wit. A to retinoidy, a podstawową formą tej substancji jest Retinol, tak ten osławiony retinol, o którym wszędzie jest mowa, w zależnosci od marki, używa się tzw. nazw zastrzeżonych.Formy retinolu różnią się stęzeniem i technologią.
Kwas retinowy, retinal, octan i palmitanian retinylu to kolejne pochodne tego zwiazku oraz beta-karoten. Wszystkie w/w naleza do pierwszej generacji.

Najaktwniejszą formą witaminy A są kwasy retinowe - stosuje się je z powodzeniem w dermatologii.

Jak wspomniałam każda marka, każdy koncern posługuje się swoim nazewnictwem, stąd spotyka się różne jego dodatkowe nazwy, mniej lub bardziej skuteczne. Np. LRP czy Avene  wykorzystuje retinal lub najmniej aktywne ale i bezpieczne formy  estrowe : octan i palmitynian retinylu.






Ja dzisiaj zajmę się propagowaniem i oceną produktów niemal gabinetowych, ze świetną  dawka okapsulonego retinolu marki SkinChemists - kosmetyki tej marki bardzo mnie zaintrygowały, gdyż jestem wielką zwolenniczką stosowania retinolu .I zawsze lubię wiedzieć co w tym temacie piszczy.

Forma retinolu tutaj podanego to forma CCretinolu, poddana zabiegowi wspomnianej okapsulowania a co za tym idzie mikronizacji i większej aktywnosci w skórze oraz kontrolowanym jej uwalnianiu.

Co za tym idzie skora zwiotczała, z wyraźnymi bądź formującymi się zmarszczkami, po zastosowaniu takiej formy odzyskuje swoją młodość i gładkość, a procesy odnowy maja wyraźnie swoje zastosowanie.

Następna substancja , znana na cały świat, a wykorzystana w produktach o których mowa, to  kwas hialuronowy tutaj w użyciu o technologię PrimalHyal50 -cząsteczka o bardzo niskiej budowie molekularnej -  wnika i widocznie  wypełnia zmarszczki.

Kolejna technologia to silikonowy rozmazywacz widoczności zmarszczek tzw  Gransil.


Moja opinia:


Ja stosuje owe produkty około 3 tygodni, z powodzeniem. Moja buzia jest gładsza, tekstura jest genialna w dotyku, a krem ani serum nie powoduje żadnych podrażnień co często spotyka sie przy wprowadzaniu produktów retinowych. Warto jednak mieć to na uwadze, gdyż skóra może tak zareagować i jest to reakcja  normalna i zanikająca. Ja to nazywam oczyszczaniem skóry.
Kontynuowanie stosowania produktu warunkuje wyraźną poprawę i nieskazitelność skóry.
Ważną rzecza jest dopasowanie się do cyklu skóry a więc stosowanie  porduktów przez 5-6 tyg. Dwa razy dziennie.

Zarówno serum jak i krem ma  ciekawą, lekką, mleczna konsystencję, serum bardziej żelową:







Wnikają szybko i dają wrażenie jedwabistej skóry.Krem jest basolutnie moim ulubieńcem na dzień. Twarz wygląda rewelayjnie: wygładzona, promienna i idealnie gładka.

Krem i serum pięknie pachna - co jest dla mnie naprawde dodatkowym atutem, często produkty retinolowe mają  mało atrakcyjny zapach, a ja niestety myslę też nosem:)

Serum liczy 30 ml, a krem 50 ml, specjalna pompka umożliwia szybką i higieniczną aplikację produktu.

 Olejek pod oczy ma 8 ml, jego stosowanie zacznę dopiero a jakiś czas, by nie mieszać produktów, które stosuję.


Oto skład INCI:



skład kremu

skład serum

Ja mam bzika na punkcie skóry i jej gładkości, elastyczności i złuszczania , warunkuje to jej  bardzo dobrą kondycją, która procentuje na wiele, wiele lat.

Jeśli ktoś chce zadbać o skórę powinnien zwracać uwagę na to, co stosuje i jak stosuje, taka kuracja retinolami i retinoidami wnosi bardzo wymiernne korzyści i warta jest przeprowadzenia właśnie jesienią i zimą gdzie nasłonecznienie jest dużo mniejsze i można sobie pozwolić na eksperymenty.

Uwaga:

Specjalnie dla Was wraz ze Skinchemists przygotowaliśmy specjalne kody rabatowe, które dają spory upust i możliwość wypróbowania marki  -  jeśli chcecie spróbować marki polecanej nietylko celebrytom ale i osobom, które  zgadzają sie na dobre sładniki to ja ze swojej strony zapraszam:)

Marka jest znana na ryku londyńskim od dobrych kilkunastu lat  głównie w  gabinetach i w punktach medycyny estetycznej, można ja również spotkać na Lookfantastic a od jesieni w Debenhams.



Oto strona i kody:)

Retinol Serum €31.23
PREMRS

Retinol Moisturiser €31.23
PREMRM

Retinol Eye Serum €31.23
PREMRE



Kod wystarczy wpisać przy check out w specjalnym okienku:  coupon box, przesyłka jest na cały świat:)


Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej a co pominełam, służę pomocą:)

A jakich wy dotychczas marek używałyście z retinolami? I z jakim powodzeniem?




Read more ...

wtorek, 2 września 2014

Novel Romance by MAC i The Simpsons wkraczają na londyńskie salony - nowości



Czas jesienny jakby na dobre wkroczył w klimat angielski ( choc dzisiaj jest nawet  piękne słońce)  i złapało się przeziebienie ale przeziebienie nie straszne gdy  dostaje się takie cudowności:)

Kolekcja Novel Romance i  The Simpsons  w przeciągu kilkunastu minut została rozkupiona w sklepie online - nie chciałam już sprawdzać co się działo w sklepie stacjonarnym, w pobliskim domu handlowym, bo kolejkę, którą widziałam  na zewnątrz , mi wystarczyła by się zorientowac jaki nadal jest szał:)




Takie piękne żniwo zbiera tutaj w UK  marka MAC - to jest istne szaleństwo posiadania!!!

Ale do rzeczy, marka rozpieszcza nas na jesienny czas kilkoma kolekcjami - w tym zabawną Simpsonową odsłoną -  rodem z ulubionej  kreskówki - ja będę Was bawić sztucznymi rzęsami:)
Btw w Londynie sztuczne rzęsy sa na porządku  dzienny - co druga zwłaszcza czarnoskóra ma je na oku.

Novel Romance z ekscytującym tematem miłosnym, pełnym pożądania, ekspresji i pożadliwej mroczności - kolory oscylują w stronę  konkretnych odcieni : burgundu, czerni, płomiennego granatu i fioletu po już uśpione lekko naturalne czerwienie i beże. Słowem dla każdego coś dobrego:)Wszak miłość wiele ma barw.

Novel Romance wygląda  w rzeczywistości  trochę niepozornie ( choć modele na bannerach robią wrażenie hehe - mowa tu o zakochanej parze)  ale sama kolekcja po dokładnym przejrzeniu i pomacaniu daje się we znaki rozochoconym fankom Mac'a.A jest w czym wybierać!!!

Ja po pierwszym doznaniach i próbach jestem  wielką i podeksyctowaną miłośniczką nowych, piankowo-gąbkowych cieni - słuchajcie to jest bajeczna odsłona - ja muszę mieć więcej - to są rozkoszne rarytasiki:)






Fluidline w kolorze  deep blue sea jest cudowny i zostaje na wieki:) Jak tylko wydobrzeje, zmaluję dla Was   makijaż ukazujący ten urok.

Zagadowa pomadka  Lingering kiss w matowej odsłonie, dopełnia mrocznej strony miłości i pożądania:)


A na końcu moje lakiery a w zasadzie czarodzieje płytki paznokcia ( o nich napiszę osobno) z uroczym i świetnym na  jesien  Girl trouble - lakier przypomina mi efekt folii, za którym tak kiedyś szalałam. Pamiętacie jaka marka miała je w swojej ofercie?





Ja lecę testować a Wam życzę miłego dzionka.

A przy okazji pragnę poinformować ,że raz w mc będę losować na moim blogu  fankę miesiąca - tą z Was, która najwięcej sie udziela w komentarzach ( oczywiscie twórczych komentarzach) na blogu i FB. Czas start - będzie to dla mnie wielka przyjemność:)








Read more ...

czwartek, 28 sierpnia 2014

Jak być glamour tej jesieni? - moje propozycje kosmetyczne i pielęgnacyjne Mac, Shiseido, Dior DG, Skin chemists, Gucci



Jak być glamour nadchodzącej jesieni?

Oto moje propozycje, które uczynią nas gotową i piękna na jesień, zapałałam do nich miłością od pierwszego wejrzenia i jedne już mam a na inne -  czekam na realizację:



Pielęgnacja:

Skin chemists -  londyńska marka niemal gabinetowa -  przygotowując się na nową odsłonę  swojej jesiennej skóry wybieram serię   z retinolem - czemu? Obszerny post na ten temat szykuje się, dodam tylko na marginesie,że jest to mega skuteczna broń w walce ze zmarszczkami i  jędrnościa, co łączą w sobie dane kosmetyki opiszę w osobnym poście poświęconym  retinolowi.







Ultimune Shiseido -  specjalny rodzaj aktywatora, który jako jedyny produkt na świecie  nietylko chroni komórki Langerhansa ale je odtwarza, co to oznacza? Oznacza nowy krok w kierunku immunologii skóry. Opiszę go solidnie za jakiś czas, moje testy trwaja:) Będę też miała porównania klientek.




Makijaż:

Dior star studio makeup  spectacular brightening foundation  - nowy podkład z Diora, dający nieskazitelną, rozświetloną cerę wychodzącą  niemal  spod ręki artysty - długotrwała emanacja światła oraz korygujaca niemiłe niuanse technologia da nam  niewiarygodny efekt wow i glow. Mam ogromną ochotę go sprawdzi. Jeśli przypomina Diorsnow to jestem na wielkie tak:)




 - podkład Ysl Le teint encre de peau - podkład inspirowany  techniką drukarską, lekki jak piórko a dający ładne krycie i przy okazji  zawierający pewne lotne olejki, które to dostarczają pigmenty. Lipofilne i hydrofilne aktywne składniki dając maksimum efektywności w zetknięciu z  różnymi  czynnikami  atmosferycznymi a zapewniając satynowość skóry. Testuje i mam juz swoje pierwsze wrażenia.





 - cienie Dolce and  Gabbana - musiałam kupić:) Jestem wierna fanką DG a  Perfect Mono  cream eye colour sa genialne, poluje na jeszcze jeden kolor, który niestety był rozkupiony. Cudna piankowa, rozpływająca się tesktura od razu mi sie spodobała, porzuciłam nawet Givenchy;)






 - makeup od Gucci - gdy pierwszy raz zobaczylam myślałam iż to żart - że fake a tutaj jednak kolejny dom modowy startuje z wymyślną propozycją makijażowa - jestem podekscytowana:)Niestety do kupienia dopiero od października, choć niektóre źródła podają ,że od września.
Możecie znaleźć wiel informacji o niej na stronie Allury.







- piękne cienie  od MAC  veluxe pearlfusion shadow - ja posiadam w kolorze  Amberluxe - satynowe, jedwabisty, pełne migoczących drobinek - ja mam pociag do takich błyskotek.Nowe paletki bardzo kuszą kolorami.






A w przygotowaniu dla Was moja  recenzja kilku rzeczy Tom Forda - czy warto? Będzie moje review.




Jestem ciekawa co Wam wpadło w oko?:)
Read more ...

niedziela, 24 sierpnia 2014

Obsługa klienta - jak to jest za granicą? Z drugiej strony lustra



Postanowilam uskutecznić kolejny wpis o... uk ale tym razem  coś z mojego stanowiska pracy czyli z retail:)

Jak ten rynek różni sie od tego w PL?

Wielokrotnie pracując jeszcze w PL slyszałam jak to jest cudownie korzystać z zagranicznej obsługi, jak to   jest  klient rozpieszczany za granicą, jaka to przemiła obsługa, jakie próbki etc etc, teraz przyszedł wnikliwszy czas na weryfikacje tej  prawdy. Prawdy, którą trochę można pomiędzy bajki włożyć, bo rynek tutejszy jest bardzo trudny: z racji  bardzo różnych kultur, oczekiwań i pewnych nagannych i mega rozkręconych procedur ze strony  klientów.

Pisałam już jakiś czas temu z perspektywy  klienta zagrancznego, jak to dla mnie wyglada klik -  teraz po roku czasu mogę wypowiedzieć się  jako osoba występująca z  drugiej strony lustra, opierając sie nie tylko na swoich doświadczeniach ale i koleżanek po fachu :)


Wg. tych kryteriów można uznać,że:


- ludzie są czasem  mniej grzeczni, bardziej wymagający  ale czasem wręcz  bardziej wynaturzeni

- domagają sie bez skrupułów na ile sie da,  naciągając do mega nieograniczonych  granic  swoje  rzekome prawa

- z byle powodu  składają zażalenia, nie raz nie dwa mega absurdalne
-   kwestia z próbkami też  okazuje się bardzo  wymyślona - próbki i gifty zawsze  są bądź do określonego zakupu ( kwoty)  i dla stałego klienta w ramach podziękowania

- nie robi się żadnych ale to żadnych przygotowanych na biegu próbek - chyba ,że dana marka  używa tzw małych słoiczków do robienia próbek - jednak i te są okrojone i rzadko takie praktyki można spotkać.

- często marki współpracują z magazynami, periodykami i dołączają bądź vouchery na próbkę, którą można odebrać na stoisku bądź  są bezpośrednio  załączone do gazety

Co bardziej renomowane marki nic takiego nie robią i  czasem  rynek próbkowy jest bardzo ubogi, wszystkiego można dotknąć i sprawdzić na miejscu.

Dopuszczane są  za to zwroty czy reklamacje w zależności od sklepu z różnymi ustaleniami.

Tak przynajmniej jest w UK, będąc w Hiszpanii takowych praktyk też nie zauważyłam - sprawa ma się inaczej już w USA - choć  ze strony konsultanta ten aspekt  jest  mi niewiadomy.


Podsumowując i generalizując mimo wszystko rynek polski nie odbiega zbytnio od  zagranicznego a przynajmniej  z mojego punktu widzenia - kiedy to jestem zarówno po stronie konsumenta jak i sprzedawcy.
Oczywiście są to moje odczucia i wszędzie można znaleźć wyjątki:)

Tak naprawdę większa wiedzą wykazują się konsultantki polskie tzw. z  powołania niż zagraniczne, które czesto i gęsto są reprezentowane przez agencje pracy.

Widać też zupełnie inne podejście do pracy : nie ma tu heroizmu pracy, często to co u nas postrzegane jest za niegrzeczność tutaj jest na miejscu dziennym, konsultanci często też z dużą dozą poufałości nawiązują kontakt z klientem, nie owijając pewnych kwestii w bawełnę.

To,że konsultant czy sprzedawca woła do Ciebie  my love, sweet heart czy inne wymyślne nazewnictwo jest  na miejscu dziennym  - choć mówienie my love do 60- letniej Pani przez 20-letnie dziewczę wydaje się czasem dziwne:)


A jakie są Wasze spostrzeżenia czy wymagania? Które bardziej Wam pasują?






Read more ...

niedziela, 17 sierpnia 2014

Prowokacyjny lakier Christian Louboutin - boska czerwień celebrytów



Kocham Christian Louboutin - jednak na buty mnie nie stać:)
Tu z powodzeniem przychodzi na pomoc ogromny rynek kosmetyczny  i żyłka handlowa  działu marketingowego i tak oto firma  lansuje przepiękny, wielgaśny lakier  przywołujący reminiscencje butów wielkiego projektanta. Opinie na temat tego dość drogiego gadżetu - 36 gbp - sa dość kontrowersyjne.





Sam mistrz wyznaje,że  powstania lakieru  i wejście w krainę beauty jest  powrotem do genezy powstania czerwonej podeszwy w charakterystycznych butach Loubouton  - prototypem czerwonej podeszwy był własnie czerwony lakier, którym to jego asystenta malowała sobie paznokcie podczas procesu tworzenia przez mistrza  szkiców butów.

Sama  obudowa jest wspaniała, top butelki ma przypominać szpilki  i jego słynna parę mega wysokich   Ballerina Ultima a uformowana butelka ze szkła -  kałamarz:)


Ja postanowiłam wyjść na przeciw kontrowersyjnym osądom  i zakupić to cacko, które przede wszystkim zaskoczyło mnie imponująca wielkością!!!




Piękna modelka ( a w zasadzie dwie) i sprzedawczyni w jednym promuje cudo i jednocześnie wykonuje krótki, opisowy manicure.
Aż sie boję butli w jej dłoni , gdyż sama rękojeść ma gdzieś 20 cm!!!

Pani zaczyna malować dosłownie jeden paluszek, prezentując kolor i specjalny trójkątny pedzelek:) Kolor można dozować - zostać przy jednej warstwie albo na dwóch - szczerze kolor po jednej warstwie podoba mi się najbardziej:P

Zmazuje jednak lakier z jednego pazurka i idę zapłacić a przy okazji robię sobie fotkę ze śliczna i przemiłą konsultantka,która trzyma mój rarytas.

Czy lakier jest wart zakupu?

Nie odpowiem jednoznacznie : gdyż  klasycznych czerwonych kolorow mamy dużo, ten ma imitować podeszwę świetnych szpilek od Christiana, ma przywodzić luksus i wrócić do korzeni. Samej jakości nie mogę jeszcze oszacować gdyż mam go jeden dzionek. Sam kolor jest piekny od  czerwonego , klasycznego koloru po malinę.
Dla mnie to trochę jak ikona mody i dlatego zakupiłam lakier - i nie żałuję!!

Sama obudowa niczym  specjalnie rzeźbiona kostka ( imitacja balustrad europejskich budynków) i długość trzonka jest  bezcenna - i mnie na tyle urzekła,że jako zagorzała kosmetykoholiczka musiała ją mieć w kolekcji.
Więcej kolorów pojawi sie wkrotce.Ja je pewnie kupię:)





Lakier ma 13 ml, jest ogromny i moim zdaniem starczy mi na wieki!!


A Wam jak się podoba? Jaką macie opinię odnośnie takiej troche prowokacji?

Read more ...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast